jeśli przychodzisz do kołchozu, a w nim 40/50+ letnie obrotniaki, które robią w tej samej firmie za minimalną od nastu lat, w życiu dorobili się garba, kredytu i obitego passata a jedynym w ich życiu obracaniem pieniędzy to pewniaczki u buka, keno i zdrapki, a nagle stają się ekspertami od złota, srebra i kruszców, bo w śniadaniówce powiedziano, że rośnie, to wiesz, że ostatnią rzeczą, jaką powinieneś w życiu zrobić to kupować

obserwator_dram







