Jeśli nie zarabiam na ZUS, to leżę i kwiczę i muszę zmienić zawód. Nikt mi niczego do ZUS nie dopłaca. Nikt się mną nie przejmuje - czy mam zlecenia, czy ich nie mam. Jeśli jestem chory, to generalnie i tak muszę zapieprzać, bo na JDG nie ma chorowania. NIe rozumiem dlaczego jakaś grupa społeczna - księża, artyści, prostytutki itd. mają przywileje. Jeszcze jestem w stanie przełknąć KRUS, chociaż uważam, że jest stanowczo

mug3n












