Od pewnego czasu grupka wróbli (nie mazurków, moje mają siwe czapeczki) stołuje się z Borysa michy - gotuję mu kaszę jęczmienną, gryczaną, ryż, makaron z ćwiartkami kurzymi). Skubańce są takie bezczelne, że rano już czekają i łebki wychylają, żeby dać im żreć (przed salonem w ogrodzie stoi micha, widok doskonały), jak jest jadło to prawie psu wyrywają;) Parę dni temu przyleciała matka z młodym, pierzastym wróbelkiem i karmiła go prosto z michy

math1982

















