Pierwszy raz od bardzo dawna biegłem w deszczu. W tym roku to kilka razy zdarzyło mi się biec podczas opadów śniegu, raz nawet śnieżycy a dziś w deszczu.
Kolejny bieg, tym razem zaraz po pracy więc bardzo króciutko. Gwiazdy świeciły, ptaszki śpiewały, żaby kumkały, kilka godzin wcześniej padał deszcz więc powietrze było świeże i przyjemnie chłodne. Żyć nie umierać :)
@mactrix: Jakiś czas temu byłem przeziębiony, niby kilka dni z katarem i bólem wszystkiego a do biegania sił nie było jeszcze długo po odstawieniu lekarstw. Zdrowiej i do sztafety ;) Pozdrawiam :)
Jeśli pozwolicie przyłącze się do Was. Dziś kilka kilometrów po ścieżkach rowerowych, pogoda ładna, słońce chwilami wychodzi, nic tylko spędzać czas na dworze ;)
Po kilku dniach przeziębienia wróciłem do biegania i pojawiły się problemy. Po około 1 km zabrakło pary w nogach, reszta biegu była w bardzo wolnym tempie, chyba jeszcze organizm osłabiony jest lekami.
Pierwszy bieg przy zachodzie słońca. Kilka dni słońca i ogrom ludzi na świeżym powietrzu, sami rowerzyści i spacerowicze. Kilku biegaczy się tylko trafiło. Pierwszy raz nie było #biegajnoco tylko #biegajprzyzachodzieslonca
Po kilku dniach przerwy wracam do biegania. Wróciłem z pracy i zaraz ruszyłem w teren. Temperatura przyjazna, piękna i urocza nocna cisza ;) Na szczęście kolano już nie boli ale zaczyna doskwierać prawa kostka. Miałem kiedyś skręcony staw skokowy i dokucza mi niekiedy ból w tym miejscu. Trzeba będzie coś wymyślić :)
Chyba odpuszczę bieganie do końca tygodnia. Kolano boli, muszę troszkę odpocząć. Zrobiłem w sobotę 5 km, wczoraj też tyle i dziś od rana boli mnie prawe kolano. Do soboty przerwa w bieganiu :(
Jaja poświęcone, placki upieczone, wieczorny bieg zaliczony. Można oficjalnie zacząć świętowanie. Jutro ani w poniedziałek nie planuję biegać. Przejeżdża rodzina będzie żarcie i chlanie ;)
Z tego miejsca życzę wam wykopowi biegacze radosnych, spokojnych, rodzinnych Świąt Wielkanocnych, abyście się nie przejedli i aby utrzymać formę po świętach. Wszystkiego dobrego!
Kolejny bieg, tym razem dłuższy jak na moje warunki, bo aż 5 km. Biegło się świetnie, po drodze mijałem a kilku biegaczy, temperatura w granicach zera, wiatr trochę potęgował odczucie chłodu. Podczas biegu nieźle się wystraszyłem, bo zaledwie kilka metrów do ścieżki chodził sobie dzik ;) Skubany tak mnie przestraszył, że serce prawie wyskoczyło mi z klaty :) Chodził sobie i rył w śniegu, podniósł łeb spojrzał na mnie przez ułamek sekundy
Wracając z pracy, nie byłem do końca przekonany czy mam siły i chęci na bieganie. Jednak już w domu stwierdziłem, że nic nie tracę. Jak zabraknie sił, to wrócę spacerkiem do domu. Sił na szczęście nie zabrakło, zrobiłem 3 km. Coś czuję, że jutro nogi będą bolały. Bieganie nocą jest świetne. Można wsłuchać się w przyrodę, głucha cisza jest przepiękna ale nie trwa długo. Co chwilę pojawiają się na drodze ciężarówki, które
Polecam wszystkim bieganie nocą. Beztroska cisza, raz po raz przejedzie jakieś auto, w oddali słychać szczekanie psów w pobliskich domach. Księżyc pięknie świeci, jego blask odbija się w śniegu i jest całkiem przejrzyście, nie ma mroku. Do tego lekki mrozik ;)
@marekq: ja zauważyłem, że te większe psy są w miarę spokojne. Najbardziej upierdliwe są takie małe... Sięga to ledwo do kostki a goni, ryczy i się rzuca jak p----------e...
Kolejny bieg w deszczu, delikatnym ale zawsze :)
#sztafeta #biegajzwykopem #runforrestrun #biegajwdeszczu