Wymieńcie wasze top #ksiazki oceniane przez was na minimum 9/10. Przypuszczam, że niewiele takich książek macie na liście, bo większość książek jest dobra (7/10) lub bardzo dobra (8/10), a nieliczne zasługują na 9/10 (czyli coś więcej niż bardzo dobra), a na 10/10 zasługuje książka, która jest wspaniała, którą pamięta się latami, po przeczytaniu której człowiek podziwia pisarza za tak piękną rzecz.
Teraz znacie moją skalę ocen więc będzie wam łatwiej
Bruno Schulz - "Sklepy cynamonowe" - przepiękna polszczyzna, dobieranie słów, jak dla mnie najbardziej plastyczne opisy jakie kiedykolwiek czytałem. Codzienne zdarzenia opisywane przez niego stają się mocno magiczne. Opowiadanie "Sierpień" to po prostu mistrzostwo, czytając je aż odczuwa się parzenie powierza na skórze podczas upalnego dnia.
Vladimir Nabokov - "Lolita" - nigdzie nie czytałem piękniejszego wyznania miłości i pożądania niż we wstępie tej książki. Pierwsza połowa książki genialna, potem trochę zwalnia,
jakie znacie #ksiazki podobne do serialu Detektyw Monk, niekoniecznie z bohaterem z fobiami. Chodzi o te rozwiązanie spraw, zbiera fakty i na końcu zaskakuje wszystkich ich połączeniem.
@le_vampire: Jest sporo polityki, ale bardzo płytko wszystkie wątki są poprowadzone. I przewidywalnie. Nie spodziewaj się więc zwrotów akcji, zaskoczeń, głębszej intrygi czy postaci niczym Dijkstra.
Książka jest po prostu przeciętna. Żeby nie powiedzieć: dość słaba.