czuję się sponiewierany, a wypada jeszcze naprawić coś przy wozie, niby proste rzeczy, ale w garażu jest 0 stopni, a na mordę będzie mi pewnie kapać płyn chłodniczy, włączę sobie jakąś muzykę żeby tą samotność zagłuszyć albo nawet nie, każdy kolega (nawet nich nie mam za bardzo), albo nie chce iść, albo "ma plany", nawet chodzi mi o byle co, takie uroki prowincji i już, wszyscy rozstrzeleni daleko od siebie, poza tym
dolor











