Wczoraj miałam okazję po raz pierwszy porozmawiać z osobą, która ma podobnie jak ja podziurawiony depresją mózg, i to było naprawdę niesamowite uczucie, tak się wygadać i mieć poczucie, że się rozumiemy. W takim sensie, że np. nie odbierasz stałego braku chęci do życia jako jakiejś tragedii, nie oczekujesz współczucia czy rozczulania się nad tobą - tylko to po prostu taki "fact of life", norma, można nawet trochę pośmieszkować o śmierci i
BarkaMleczna
via Wykop Mobilny (Android)






















