@Dawid-01100 nie no, ale ja się zgadzam, z tym co jest napisane, to ma sens, tylko po prostu jak to brzmi ( ͡º͜ʖ͡º) "Shrek" pokazuje obraz relacji damsko męskich w bardzo przejrzysty sposób, jakby się tak zastanowić
@przezwzrostprzegralemzycie Nie wiem co sądzić, nie znam się, ale ciągle mam w głowie ten film idąc do Żabki Widzę, że Żabka Group to zróżnicowana korporacja, idą w różne targety, sklepy to tylko część, że się rozrasta, że przejeżdżam byle jaką ulicą i mijam przynajmniej trzy Żabki, i to jest irytujące i smutne - upadłe, lokalne biznesy, sklepiki w stylu "u grażyny", a na ich miejscu taki gigant, który pochłania wszystko jak
@walicwasss jakieś perspektywy na wyrwanie się z tego? Też tak pracowałem przez jakiś czas, a później tylko pierwsza-druga, bez trzeciej. Też masakra. Niedziela po tygodniu drugich zmian - apogeum w----u i depresji
@walicwasss ważne, żeby było cokolwiek skończone i był tzw papier, powodzenia. Samemu właśnie nie tak dawno temu udało mi się wyjść z błędnego koła pracy w #kolchoz (produkcja, magazyny itp, potem wózek widłowy) do pracy za biurkiem w pewnym miejscu z czerwoną tabliczką przy drzwiach, i właśnie dostałem się na II st. studiów, też zaocznych, głównie, żeby mieć wiekszą wypłatę. Będzie dobrze, alleluja i do przodu (。◕
@walicwasss dzięki, oczywiście, że jest nadzieja. Zaczynałem od noszenia mebli i wykładania towaru. Ja nie jakiś oski, czy super ambitny. Tylko już miałem dość tego gunwa. Co do studiów, nie chcę za dużo ujawniać, nic nadzwyczajnego, lajtowy kierunek, wydział humanistyczny. Teraz na drugi st. aplikowałem na 3 kierunki, na dwa się udało dostać (a orłem nie jestem jeśli idzie o wyniki) takie dość defaultowe. Praca w korpo? Ha tfu na korpo,
Pamiętam jak kiedyś, gdy miałem może około 10lat, jeździłem z moim wujkiem ''na jajka'', tzn. jeździliśmy do większego miasta sprzedawać jajka, jakąś wędlinę itp. Praca polegała na tym, że chodziło się od drzwi do drzwi, mówiło wyuczoną regułkę i albo ktoś wziął albo nie. Pamiętam, że kiedyś na jakichś działkach, albo może małych domkach jednorodzinnych, zaprosiła mnie do środka pewna staruszka, wzięła ode mnie paletke albo dwie jajek i wręczyła jako napiwek