Lubię gdy nazwa perfum dobrze oddaje ich profil zapachowy i trafiłem na pozycję, która świetnie realizuje to zadanie. Olympic Orchids Woodcut jest niczym zapach tartaku. Otwarcie to bardzo intensywne drzewne nuty i opiłki ze świeżo pociętego drewna. Jest nuta sosny i lekka aromatyczność, a także subtelny dymny akord. Po parunastu minutach zaczyna wychodzić również nuta karmelu.
Zapach bardzo realistycznie oddaje świeżo pocięte drewno, jednak nie przypomina on lasu. Jest
tak a propos #perfumybiedaka to przy sprzątaniu znalazłem końcówkę flakonu Mercedes Benz Cologne i przypomniało mi się jak ja je uwielbiam, kiedyś do wyrwania za stówkę. Dla mnie dużo lepsze od DHC mimo, że to klon, ale urzekła mnie jego kremowość "tera już takich nie robio" choć oczywiście na jedno wyjście trzeba było wypsikać pół flakonu( ͡º͜ʖ͡º) eh oddałbym pół litra Diora za setkę
Przyszły do mnie następne próbki, więc czas na kolejne testy. Tym razem BeauFort London Iron Duke. Otwarcie jest specyficzne, dymne akordy, popiół, trochę przypomina mi zapach piwnicy wypełnionej węglem. Dodatkowo lekka metaliczna nuta i w----y. Dalej jest skóra, taka jak na starych ubraniach i zwierzęcy akord, który może być odbierany trochę jak mocz. Przede wszystkim dymno skórzany i ciężki zapach, ale przełamany lekką słodyczą.
@Frufruf: racja, takie zapachy nie są dla każdego, one służą raczej do kontemplacji w domowym zaciszu. Beauforty opowiadają różne historie, np Rake &Ruin (ach ta damska pacha) nawiązuje do cyklu obrazów Williama Hogartha p.t. "A Rake's Progress". O młodzieńcu co odziedziczył majątek i rozpierniczył wszystko na przysłowiowe dz!wki i k--s i źle skończył. Vi et Armis o kolonialnej przeszłości brytoli. No i czuć ładownię statku z czarną herbatą, pieprzem, a
Oto dziad, dziad ... idealny 😍 Nigdy mi się nie podobały takie zapachy, ale ten już noszę drugi dzień i się nawąchać nie mogę. Do czego to podobne? Zapach zbliżony do Lalique Pour Homme, ale o wiele głębszy i gładszy, czuć ogromną różnicę w jakości. I jak "liona" nie znoszę, tak ten gagatek ze zdjęcia to sztos. Polecam i pozdrawiam.
@kajss Chciałbym Ci powiedzieć, ale dostałem w prezencie od przyjaciela. Z tego co wiem, to kupione jakiś czas temu w drogeri, gdzieś w UK. U nas nie wiem czy dostaniesz, ale próbuj bo warto. Pozdrawiam.
Prawilnie przypominam że w zarze można kupić wycofane niegdyś Leather Jardin i Magnificently Dubai + parę innych w nowych flakonach z czapeczkami.
Perfumy te z racji bycia nieprodukowanymi zostały wycenione na olx na ~250pln, więc jak ktoś szukał to jest dobra okazja napluć w pysk tym pajacom którzy chcą się dorobić na #perfumy z sieciówek i robią z nich nie wiadomo jakie unikaty ( ͡°͜ʖ͡°
@czarny_piotrus Opis brzmi raczej zachęcająco, fakna seria recenzji :) Zgaduję, że A Mena zostawiasz na koniec? Ciekaw jestem finalnego werdyktu, mimo że do samego Amena mam mieszane uczucia.
@RumClapton: Generalnie powiedziałbym że ocena na fragrze jest adekwatna, czwórki bym im nie dał. Jak nie lubisz A*mena to Chockman'a też raczej nie polubisz. Ta paczula jest dość specyficzna.
Nasomatto Black Afgano. Na fragrze w nutach głowy wypisane są konopie indyjskie, czy natomiast rzeczywiście je czuć? Nie wiem, na pewno są nienależące do świeżych zielone nuty, od początku są też zauważalne drzewne akordy i żywice. Mam lekkie skojarzenia z zielonym groszkiem, ale profil zapachu ogólnie jest dosyć ciężki, balsamiczny i dymny. Przełamany jest jednocześnie lekką słodyczą, być może rzeczywiście kręci się gdzieś w tle malina. Jest trochę
#perfumy w douglasie pojawiły się testery Kilianów, w Krakowie w Bonarce są: angels' share, old fashioned, smoking hot, love don't be shy, good girl gone bad.
Część druga opowieści o kadzidlakach, to dwa najnowsze nabytki.
Jovoy La Liturgie des Heures W roku 2011 Jovoy się nie pieścił. Ich perfumy z tego okresu to nie są igraszki, a dosadne manifesty. Liturgia godzin to nie jest miły drewniany wiejski kościółek. To są zimne mury katedry, twarde kamienne posadzki, metalowe kadzielnice. Padaj na kolana grzeszniku i pokutuj za swoje grzechy. Otwarcie jest mocne, metaliczno-ozonowe, drażniące, nie wiem czy to ten cyprys, ale nie
Brasty.pl wie jak zadowolić mirków z tagu #perfumy i specjalnie na święta wlatuje promka niemal idealna. W sam raz na prezent pod choinkę. Cała rodzina będzie zachwycona ( ͡º͜ʖ͡º)
#perfumy dzień dobry, czym w dzień święty psikają się perfumiarze? u mnie Halfeti - najlepszy z całej rodzinki, choć wszystkie trzy są dobre i polecam przetestować :)
Comme des Garcons 2011 to chyba najbardziej absurdalna kompozycja pod względem nut jaką miałem okazję testować. Rzeczywiście czuć w niej klej oraz brązową taśmę klejącą, czy też jakąś gumę. Jest niczym zapach unoszący się w lokalnym sklepie z narzędziami. Aldehydowy i nieco świeży, wydaje mi się że jest też trochę szafranu i kwieciste bezowe nuty. W drydownie pojawia się więcej tych kwiecistych akordów, a klej i taśma słabną, co
Lubię gdy nazwa perfum dobrze oddaje ich profil zapachowy i trafiłem na pozycję, która świetnie realizuje to zadanie. Olympic Orchids Woodcut jest niczym zapach tartaku. Otwarcie to bardzo intensywne drzewne nuty i opiłki ze świeżo pociętego drewna. Jest nuta sosny i lekka aromatyczność, a także subtelny dymny akord. Po parunastu minutach zaczyna wychodzić również nuta karmelu.
Zapach bardzo realistycznie oddaje świeżo pocięte drewno, jednak nie przypomina on lasu. Jest
źródło: 375x500.30210
Pobierz