"Panie, Panie", słyszę jakiś głos będąc na przejażdżce rowerem. Ni cholery nie wiedziałem, czy mi się przesłyszało, ale zatrzymałem się i oglądam za siebie. Wróciłem kawałek i jakaś starsza Pani stoi o kuli za furtką i prosi, żeby jej otworzyć. Ponoć rodzina wyjechała na weekend, a chciała teraz wyjść, tylko zamknięte.
Otworzyłem, bo kluczyk był po drugiej stronie. No i kobiecina dziękuje i mówi, że do sklepu musi iść, bo dzisiaj wraca
Otworzyłem, bo kluczyk był po drugiej stronie. No i kobiecina dziękuje i mówi, że do sklepu musi iść, bo dzisiaj wraca

























źródło: comment_qRNtOm7Lm6gVKHfmaCKcP0HlxcYDHkUE.jpg
Pobierz