Mirki, znacie to uczucie, kiedy na początku lipca, kiedy są już bardzo ciepłe dni, ale noce bywają chłodne, jedziecie przez miasto, koniecznie w sobotni poranek, tak o 5 rano. Widzicie jak to się budzi, jak niewyspane gołębie nie chcą uciekać przed samochodem z ulicy, jak zwłoki młodych ludzi przemieszczają się popijackim krokiem skądś gdzieś, jak rusza pierwszy dzienny autobus, jak wszystko powolnością idzie ku dniowi, ale jeszcze topi się w nocy, jak

tabarok
































