#anonimowemirkowyznania Poznaliśmy się "tak bliżej" parę miesięcy temu, jeszcze w tamtym roku. Ogólnie znaliśmy się już z rok, ale dopiero wtedy, na imprezie, jakby coś zaiskrzyło. Sprawy potoczyły się szybko. Już po godzinie siedziała mi na kolanach, a po dwóch szliśmy razem za ręce na przystanek autobusowy, by ją odprowadzić. No i zaczęło się. Po wszystkim napisała pierwsza na messengerze, z taką jakby troską "czy jestem już w domu" itd. Wiecie, pierwszy raz dziewczyna pierwsza do mnie zagadała. To było coś... Byłem zachwycony aż do momentu, gdy mój test na COVID wyszedł pozytywny. Tak, złapałem COVID! Ehh, cholerny COVID... No ale cóż. Przechodząc dalej, nasze rozmowy przeniosły się na rozmowy-online, ale po kolei. Na następny dzień napisałem do niej na messengerze o swojej sytuacji o teście z COVID i że jest kiepsko. Postanowiłem wykorzystać sytuację i zagadywać ją online. Chciałem wiedzieć o niej jak najwięcej.
(ahh tak, kilkukrotne propozycje pokazania pozycji seksualnych na osobności, przy których towarzyszył jej intensywny kontakt wzrokowy i kontakt fizyczny - w dodatku na moich oczach, dosłownie stałem metr obok nie jest niczym złym).
Próbować brnąć w to dalej, czy odpuścić całkowicie?
Nie, szanuj się. Zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka. Poza tym jak to widzisz? Będziesz z nią w związku i będzie sobie chciała wyjść na wieczór z koleżankami i co wtedy? Nie
Chyba już wszystko zostało powiedziane o tej dwójce, ale z jakiegoś powodu całość nie dawała mi spokoju i ciągle miałem poczucie Déjà vu, tak jakbym znał tę panią. Dzisiaj przyszło mi olśnienie, ta babka jest zupełnie jak moja "macocha". Long story short, mój stary walnął drzwiami jakoś jak poszedłem na studia i znalazł sobie panienkę 20+ lat młodszą od niego. Pomimo tego, że czułem niesmak, bo całość stała się praktycznie z dnia na dzień, do tego jego nowa jest znacznie bliżej wiekiem do mnie niż do niego, zależało mi na dobrych stosunkach, bo jeszcze wtedy kochałem ojca.
Nie specjalnie chcę tutaj wywlekać historię mojej rodziny, ale trochę poznałem się na tego typu ludziach jak bohaterka ostatniej #gownoburza . Generalnie istnieją ludzie, którzy przy powierzchownym poznaniu wydają się sympatyczni, nie wiem czy tak jest w przypadku tej blogerki, ale abstrahując od kupionych followersów, to jednak ma jakąś tam publikę. Przy odrobinie bliższym poznaniu okazuje się, że mamy do czynienia z osobnikiem o w-------m ego i skrajnym narcyzem przekonanym o swojej wyższości nad resztą osób. Jeśli takiej osobie dzieje się coś złego, to "ktoś się na nią uwziął", jeśli taka osoba postąpi źle, to w życiu nie przyzna się do błędu, nie wiem czy przez to że nie jest w stanie być krytyczna wobec siebie, czy potrzeba kreowania swojego perfekcyjnego "imidżu" jest silniejsza od przyzwoitości i zdrowego rozsądku. Też bardzo często można usłyszeć od takich osób "mi było ciężko, baaardzo ciężko, ale dałam sobie radę to ty też możesz". Cechuje ich też olbrzymia, często pasywno-agresywna pogarda dla ludzi, którzy nie zgadzają się z ich sposobem życia (niezależnie czy to jest uprawienie sportu, niepicie alkoholu, zdrowe żywienie, bycie vege, bycie eko, wstawanie o świcie i chodzenie spać tuż po zmroku - jeśli żyjesz inaczej niż państwo perfekcyjni, to jesteś śmieciem i tyle). Każde swoje najmniejsze osiągnięcie życiowe urasta do rangi nadludzkiego wysiłku - w moim przypadku było to, że na studiach mieszkałem w domu rodzinnym, więc byłem "niesamodzielny", natomiast ona też mieszkała w domu swojego ojca do ~40 roku życia, a wyniosła się dopiero po wybudowaniu domu z moim ojcem, nomen omen częściowo za jego kasę, na ziemi którą dostała od jej ojca i z materiałów budowlanych częściowo kupionych przez jej matkę.
Tutaj dochodzimy do chyba najbardziej prominentnej cechy tego typu ludzi - hipokryzja, stosowanie podwójnych standardów. Nie ma co się rozwodzić, hipokryzja jest inherentną cechą narcyzów, inaczej mieliby trochę dystansu do siebie i samokrytyki, moim zdaniem bez moralności kalego nie da się wpaść w uwielbienie samego siebie.
@shiverr Coś w tym jest, taka specyfika charakteru. Na szczęście nie miałam takiej osoby w rodzinie, ale uczęszczając do gimnazjum miałam w klasie taką koleżankę.
Dziewczyna ogólnie nie była jakaś zła, wredna czy złośliwa. Jednak będąc przeciętnej urody (chociaż pewnie nie mi to oceniać) uważała się za najpiękniejszą i najmądrzejszą ze wszystkich.
Generalnie na tym stopniu znajomości mi to nie przeszkadzało, chociaż zdziwił mnie fakt jak z fascynacją opowiadała, że zbliża się najważniejszy dzień w tym roku! Na pytanie co to za dzień odparła, że to jej urodziny.
Drogie Mirki (。◕‿‿◕。) Na Wasze święto, tj. #dzienmezczyzn chciałam Wam życzyć:
Przede wszystkim dużo zdrowia, szczególnie w obecnym niepewnym czasie, żebyście się trzymali z daleka od lekarzy oraz aby były zdrowe osoby, na których Wam zależy ᶘᵒᴥᵒᶅ
Dużo pieniędzy, żeby Wam nie brakowało na hobby czy przyjemności i aby można było czerpać z życia garściami. Może nawet słynny programista15k wskoczy na pułap 20k :D
@Dzieci_z_Choroszczy To jest mega słabe, ale to chyba wina algorytmów, nie? Przeglądając te posty nie widzę, żeby te osoby coś takiego pisały w tagach.
Mirki i mirabelki!! Pijcie ze mną kompot! Właśnie urodziła mi się córka! Tak późno że wszyscy znajomi i rodzina śpią więc nie ma kto się za jej zdrówko napić. Liczę na was! Zdrowie
#anonimowemirkowyznania Słuchajcie bo ma taką sytuacje z laska (bo gdzieżby kua z kim inny). Loszka lv19 takie 8/10 znamy się z tej samej klasy licbazie. Siedzieliśmy razem w ławce na francuskim (i nie kua, to ona się przysiadła, a nie ja). Miło nam się nam gada. Ona oczywiście narzeka na nauczycieli. Coś tam gadamy o serialach. Ona ,że NETLFIX AND CHILL ( kua jakie oryginalne). Reszty jej tzw. zainteresowań nie będę przytaczał bo przecież to zbyt oczywiste. W końcu zaczynają się Corona-ferie. Piszemy razem prawie codziennie. Później przychodzi czerwiec gdy luzują obostrzenia. Ja oczywiście ,że daje w beret bo gdzieżby kua indziej. A jak każdy kurdupel (175cm) po wódzie robię się emocjonalny. Piszę do loszki "Hello strara, dasz się zapro na kawę Xd". Ona odpisuje "No jasne " "Mega mi miło ". Ja na to "o kua ja pierle.exe #przegryw. Wstaje następnego dnia na kacu i mam od niej wiadomość. Ona piesze następnego dnia: "Hejo ****! Wybacz, ale dopóki nie ogarnę sytuacji ze swoim autem, to nie dam rady się z Tb spotkać. Toyota jest babci i ją oddaję. W przeciągu kilku tyg. kupię swoje. Wcześniej nie będę miała jak dojechać itd. Miłego dnia i dziękuję
Drogie Mirki i Mirabelki mam dziś urodziny. Pamiętam jak rok temu obchodziłem ten dzień w samotności jedząc sernik i popijając najtańszą wódką. W maju spotkałem jednak dziewczynę, która pokochała mnie z nadwagą i myślami samobójczymi. Przy niej zmieniłem się na lepsze, schudłem, znalazłem pracę i tak czas mija. Nie mogę się doczekać 16, żeby się zobaczyć i spędzić resztę dnia z moim #rozowypasek. Pamiętajcie, że z każdego gówna można
Pochodze z dosyc ubogiej rodziny oraz mam sporo rodzenstwa. Nie będę się nad nimi jakoś sporo rozwijał - powiedzmy że sobie jakoś radzą. Ja już z nimi nie mieszkam - dwa lata temu, niedługo po osiemnastce, się wyprowadziłem za granicę.
Jest jednak najmłodsza z rodzeństwa,w tym roku 15 lat, która sprawia najwięcej problemów psychicznych matce, czysto świadomie. Ojciec pracuje za granicą, więc jako tako tego wszystkiego nie doświadcza. Ja zjeżdżam ze studiów jakoś dwa razy w roku, ale boli mnie jak na to wszystko patrzę. Pokrótce:
@AnonimoweMirkoWyznania Jak taka wyrachowana będzie zgrywać niewiniątko to powiedz jej że od razu może się przeprowadzić do domu dziecka. Może coś zatrybi.
#anonimowemirkowyznania Hej, mam małą zagwostkę. Już opisuję sytuację. Jestem w związku pare lat, nie myślimy o ślubie. Były jednak jakieś tematy już poruszane przez różową na początku związku. Tematy typu „moja koleżanka wyszła za mąż za tego i on miał to i to z takimi to warto wychodzić za mąż…u nas ma być intercyza”. Nie powiem, było to dość przykre ale oczywiście byłem na sto procent za intercyzą bo ślub to nie powinien być festiwal zysków. Moja sytuacja finansowa trochę się zmieniła od początku związku i mam że tak powiem (na razie ciągle robię specjalizację) mam dobrą prognozę zarobkową na przyszłość o czym moja różowa zaczęła już wiedzieć. Ostatnio trochę się napiła i zaczęła mi zadawać pytania odnośnie ewentualnego ożenku. Pytała czy mieszkanie które odziedziczy po rodzinie będzie jej czy wejdzie do majątku wspólnego – to jej mówię że jej. A ona wtedy że ona by nie chciała intercyzy tylko żeby wszystko było wspólne (w sensie ew. zakupione przeze mnie nieruchomości i zarobki). Jej dziadkowie X lat temu kupili działkę rekreacyjną za grosze pod miastem która przemianowana została na budowlaną i powiedzieli że możemy się w przyszłości na niej budować. Moi rodzice mają działkę jakieś 20 min drogi od tej działki kupioną jako budowlana za 100k i w sumie mam gdzieś tą działkę jej dziadków jednak fajnie że coś takiego zaproponowali widząc w nas pare z możliwością stworzenia rodziny i wybudowania domu. I ona jak się napiła to pyta czy jak wybudujemy razem dom na działce tych dziadków to czy dom będzie jej? …….. że nie widzi możliwości żeby działka była współwłasnością. Mówię „mogę spłacić pół działki” (już przez śmiech), a ona nie i czy wtedy przy rozwodzie ona dostanie dom……no masakra, serio to nie myślałem nawet o ślubie ale teraz zastanawiam się czy ona po prostu nie jest materialistką…. Jak to widzieć? Może się mylę? #zwiazki #zwiazki
Jestem Ania z Games Operators i mam dla Was na #rozdajo pięć kluczy do naszej nowej gry - Rustler (Grand Theft Horse)! Pewnie kojarzycie hitową grę Grand Theft Auto? A co powiecie na jej odsłonę w średniowieczu? Drift kopytami po piachu, radio w postaci Waszego własnego barda, tuningowanie swojego konia (tego na kopytach, nie dodawajcie sobie). To wszystko, dodatkowo zwieńczone dobrym humorem (Monty Python style) możecie znaleźć w naszej nadchodzącej grze Rustler (Grand Theft Horse)!
#anonimowemirkowyznania Mireczki, mam pewną rozkminę. Jestem z różową od 2 lat przy czym często wyjeżdżamy i widujemy się raz na 2 czy 3 tygodnie. Czasem jest sporo częściej. Zwykle robimy coś na mieście czy u znajomych a na noc trzeba wracać do siebie z racji pracy. Nie kalkuluje nam się płacić kasy na wynajem, bo jest to kasa w błoto, którą wolimy zachować dla siebie. Za rok planujemy sprzedać obecne mieszkania i zamieszkać razem. W każdym razie czytam/słyszę, że ludzie często uprawiają s--s. U nas robimy to okazyjnie, okolo 2-5 razy na miesiąc. Oboje niby mamy dość wysokie libido. Od początku związku seksu nie było dużo. Tak się zastanawiam czy nasza relacja się psuje, że tego nie ma 2 razy w tygodniu?
@AnonimoweMirkoWyznania Jeśli rozmawiałeś z Nią i oboje szczerze uważacie, że nie jest to dla Was problem to nie widzę potrzeby zmiany. To nie jest coś co trzeba robić, bo "tak wypada". Skoro oboje jesteście zadowoleni w obecnym układzie to nie ma co szukać problemów :)
Naukowcy z Uniwersytetu w Melbourne oszacowali, że małżeństwa, których pierwszym dzieckiem jest córka rozwodzą się częściej niż rodziny, w których pierwszym dzieckiem jest chłopiec. Efekt jest szczególnie widoczny gdy dziecko osiąga wiek nastoletni.
@Elmaak To jest całkiem zrozumiałe, ja osobiście też na pierwsze dziecko wolałabym synka.
Natomiast bardzo złe wydaje mi się odreagowywanie na córce za to, że ma taką a nie inną płeć. Jeśli Ojciec nie chcę żeby jego córka źle się prowadziła to powinien być właśnie dla niej autorytetem i wzorem a nie się od niej odwracać. Jak taka młoda dziewczyna nie ma kochającego Ojca to później wpada w pułapkę daddy issue
@Bellie Nie, zawsze chciałam mieć 4 dzieci, obojętnie jakiej płci i chciałabym z Mężem wychować je na porządnych ludzi, którzy ominą wiele cierpień spowodowanych przez brak rodzica w swoim wychowaniu. Ja z Mężem nie mieliśmy wcześniej innych partnerów w tej sferze jeśli o to pytasz ( ͡~ ͜ʖ͡°) Notabene gdybym się dowiedziała że mój syn krzywdzi inne kobiety w taki sposób to nie byłabym z niego
Poznaliśmy się "tak bliżej" parę miesięcy temu, jeszcze w tamtym roku. Ogólnie znaliśmy się już z rok, ale dopiero wtedy, na imprezie, jakby coś zaiskrzyło.
Sprawy potoczyły się szybko. Już po godzinie siedziała mi na kolanach, a po dwóch szliśmy razem za ręce na przystanek autobusowy, by ją odprowadzić.
No i zaczęło się. Po wszystkim napisała pierwsza na messengerze, z taką jakby troską "czy jestem już w domu" itd. Wiecie, pierwszy raz dziewczyna pierwsza do mnie zagadała.
To było coś... Byłem zachwycony aż do momentu, gdy mój test na COVID wyszedł pozytywny. Tak, złapałem COVID! Ehh, cholerny COVID... No ale cóż. Przechodząc dalej, nasze rozmowy przeniosły się na rozmowy-online, ale po kolei.
Na następny dzień napisałem do niej na messengerze o swojej sytuacji o teście z COVID i że jest kiepsko. Postanowiłem wykorzystać sytuację i zagadywać ją online. Chciałem wiedzieć o niej jak najwięcej.
Nie, szanuj się. Zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka.
Poza tym jak to widzisz? Będziesz z nią w związku i będzie sobie chciała wyjść na wieczór z koleżankami i co wtedy? Nie