Wiadomo, czy rząd zamierza coś w końcu zrobić z psiarzami i ich kundlami? Bo to jest lekko p*o-----e, że nie można już spokojnie przejść chodnikiem koło psiecka bez bycia zaatakowanym, niezależnie czy to jakiś amstaff czy szczur jak np. chihuahua. Wlaśnie wróciłem ze sklepu, gdzie po drodze gdybym w porę nie zareagował to byłbym dziabnięty przez typowego puszka. Oczywiście właścicielka kundla zero reakcji, na zwrócenie jej uwagi także - to pewnie tak

SowaAkaBydlak














