Odszedł nieco ponad roku temu po ponad 7 wspólnych latach. Najpierw tłumaczył się tym, że nie czuje już tego co wcześniej, że uczucie się wypaliło i że tak będzie lepiej. Był to dla mnie cios obuchem w łeb, ale jakoś nie potrafiłam go za to winić – w końcu nie można nikogo zmusić do miłości. Czasem tak bywa, że coś się wypala. Niedługo potem okazało się jednak, że tak naprawdę chodziło o jego koleżankę z pracy. Trwało to przynajmniej kilka miesięcy. Wtedy po prostu pękło mi serce. To był najważniejszy człowiek w moim życiu, najbliższy. Najlepszy przyjaciel. Wiedział o mnie wszystko. Kochałam go i chciałam z nim spędzić resztę życia, a on skrzywdził mnie najbardziej na świecie. Każda myśl o tym wywoływała łzy. Miesiącami leżałam na kanapie, patrząc się w sufit i nie mogłam się ruszyć. Odechciało mi się z kimkolwiek rozmawiać, dbać o siebie, jeść, odechciało mi się wszystkiego. Rozsypałam się na milion kawałków. Pozbieranie się z tego marazmu zajęło mi ok. 8 miesięcy. Wszystko w mojej głowie musiałam poukładać na nowo. Przemyślałam błędy, które popełniłam, przemyślałam to, kim chcę być i czego chcę. Myślę, że mam dziś więcej siły i pewności siebie niż kiedykolwiek i, szczerze mówiąc, nigdy nie czułam się ze sobą lepiej niż teraz.
robie sobie grilla, wszyscy myślą że samemu, ale ja wiem że nie jestem sam, bo mam przyjaciół z Mirko których lubię i którzy mnie lubią ʕ•ᴥ•ʔ częstujcie się, mam tylko trzy kiełbaski, musimy się jakoś podzielić ᶘᵒᴥᵒᶅ #ninetyeight #chwalesie
Ostatni dzień w #pracbaza czas zacząć. To będzie piekny dzień pomimo tego, że pada. Mam nadzieję, że niedługo czeka mnie i moją ukochaną przeprowadzka na zachód Polszy. Życzcie powodzenia, Mireczki i Mirabelki.
#heheszki
#weekend
#youtube
#wodka