Jak byłem jeszcze w podstawówce w klasach 1-3, to tradycją było, że na urodziny czy imieniny przynosiło się cukierki. Też tak zrobiłem i rozdawałem je kolegom z klasy. Jednak jako, że chciałem być „dżentelmenem” i „tak trzeba było”, to rozdawanie cukierków zacząłem od dziewczyn, a chłopcom rozdałem na końcu. Jak sobie o tym pomyślę, to choć minęło już 20 lat, chce mi się wymiotowac. Na szczęście nie wyrosłem na „dżentelmena” (czyli kukolda),

Prekursor
















