Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. Trzech finalistów: Amerykanin, Rosjanin, Polak.
Finalistów usadzono w szczelnie zamkniętych kabinach, żeby nie mogli się podsłuchiwać i podpatrywać. Komisja dała znak. Pierwszy wystartował Amerykanin:
- Fak, mada faka, fak jo self ... itp., itd... I tak przez około 5 minut.
Drugi Rosjanin:
- Job twoju mać, bladź, chj wam w żopu... itp. itd..
Po dziesięciu minutach ostrych słów przyszła kolej na Polaka. Lekki rumor w kabince i
Dwóch wariatów kupiło sobie kotki. Bawili się nimi fajnie, dopóki nie natrafili na problem, który kotek jest czyj.
Pierwszy wymyślił, że swojemu kotu utnie ogonek. Bawią się dalej, ale drugiemu spodobał się kotek bez ogonka. Uciął więc swojemu ogonek i zaczęli myśleć, co zrobić, żeby je znowu móc rozpoznać. Więc pierwszy uciął swojemu przednią nóżkę.
Bawili się jakiś czas, ale drugiemu spodobał się kotek bez nóżki, więc swojemu także uciął. Cały problem
Płonie rafineria. Kilka jednostek Państwowej Straży Pożarnej bezradnie patrzy na buchające płomienie i eksplozje. W pewnym momencie pojawia się pojazd Ochotniczej Straży Pożarnej. 30 Star mija jednostki PSP taranując ogrodzenie. Ochotnicy wypadają z pojazdu i błyskawicznie gaszą pożar. Wojewoda po przekazaniu gratulacji przechodzi do konkretów:
-Panowie, jak mogę się Wam odwdzięczyć za tą akcję?? Jest coś czego potrzebujecie w jednostce??
- Nooo, w pierwszej kolejności to przydałoby się zrobić hamulce w Starze...
Dwóch prawników weszło do kawiarni. Zamówili po kawie, po czym wyciągnęli z teczek po kanapce i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się przed nimi pracownik kawiarni.
- Panowie, bez przesady... Nie możecie tu jeść swoich kanapek.
Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.
Od kilku tygodni, opowiadam codziennie w towarzystwie jeden wybrany suchar z mikrobloga, i dzisiaj pierwszy raz aż 4 osoby się zaśmiały, co chyba znaczy że poziom sucharów dramatycznie spada bo rośnie. Weźcie się w garść ludzie.
Akademia Rolnicza. Student weterynarii na egzaminie. Zupełnie mu nie idzie, nie potrafi odpowiedzieć na żadne pytanie. W końcu dostał pytanie ostatniej szansy:
- "Czy krowie można zrobić aborcję?"
Myślał, myślał, ale nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie, więc wyleciał z dwóją. Wkurzony, że nie odpowiedział (...miałem szanse 50% że odpowiem dobrze, mogłem strzelać...) poszedł do baru, usiadł w kącie i powoli upija się na smutno rozmyślając o pytaniu.
No okej, bez wątpienia nie każdy by przejechał, niektórzy nie radzą sobie i osobowym samochodem, a co dopiero takim zestawem.
@HaczuPikczu: Na pewno odważne było podjechanie w takich warunkach tak blisko krawędzi, choć nie wiem czy nie zahaczało już o głupotę ;P
Okej, dzięki za wyjaśnienie :)