Hobbystyczni ludolodzy tak nienawidzą "dadgamerów"/"casual playerów", bo są oni ostatnim bastionem, który czerpie radość z gier i nie próbują bez wiedzy rozkładać ich na zmyślone czynniki pierwsze. Tak się kończy, gdy jesteś osobą pomiędzy, tj. hobbystycznym ludologiem: odpalasz grę i jedziesz po niej do dna, jednocześnie nie czerpiesz z niej przyjemności, bo jesteś tą osobą, która próbuje robić z czegoś, co jest faktyczną dziedziną naukową, swoją „dziedzinę”, na której rzekomo się znasz.
marek2121












