Mirki, jest przypał (╯︵╰,) Dostałem w biurze mocnej biegunki, takiej wiecie z gruzem niczym śrut i niestety świadkami mojego incydentu stali się wszyscy współpracownicy.
Zachowali się bardzo elegancko, zaoferowali podwiezienie do domu, przynieśli Stoperan i miętową herbatę, że niby nic się nie stało.
Sebastian, skoro naprawdę zostałeś ojcem, to szczera rada. Skończ p-------ć te swoje farmazony, bo nigdy nie będziesz żadnym mentorem ani autorytetem. Życie to nie są motywacyjne gadki do kamery. Zrób jakieś konkretne kursy, doszkol się, naucz się czegoś użytecznego, znajdź normalną, stabilną pracę i weź odpowiedzialność za swoje decyzje. Najważniejsze teraz to wychować dziecko, a nie udawać coacha od życia. Potomek potrzebuje ojca, nie internetowego filozofa. #sebcel
[Użytkownik Lupenski otrzymuje ostrzeżenie - publikowane treści pod tagiem #sebcel będą natychmiastowo usuwane a ich treść zostanie przekazana do materiału w prowadzonym postępowaniu.] #sebcel
Dziękuję mojemu rywalowi kiecolowi za udział w walce, to pierwsza sprawa. Druga sprawa, yyyyy rób w ciszy, a efekty zrobią yyyyyy hałas.
PYTAM [głośno] który hejterek następny? @BKZGlamrap ty? no co? chodź do klatki jak taki cwaniak jesteś na tym wykopie, siedzicie, pier****lcie i obrażacie mnie, to jest w
Włączyłem sobie retransmisję tego live i wytrzymałem 5 min. Bonzo lepiej składał zdania i było tam więcej logiki, umiał nawet w prostacki storytelling, a u Seby 99% jego wypowiedzi to męczące, robotyczne zdania wielokrotnie złożone, składające się z samych wypełniaczy, na dodatek z urwanymi wątkami. I do tego absolutne zero energii i zaangażowania. Myślałem, że zasnę, ale tak mnie rozbolała głowa od tego p---------a, że nie zasnę zanim nie wezmę paracetamolu.
#sebcel Sebastian bambus w bungalach mieszkał. Wartość miał małą ten nasz koleszka. P-------ł ciągle, takie miał rolki. Zrywał tulipany na ziemiach Holki. Krzyczy wciąż ciągle "obudź sie ku***", jakby mu na łeb sufit się urwał. Punciakem żółtym wciąż sie przemieszczał. Głupoty gadał, krzyczał i wrzeszczał. Nikt nie traktuje go na poważnie. On zaś się ciągle poczuwał ważnie. Nic nie osiągnął i nic potrafił. Miał wadę wymowy, nie znał ortografii. Głosem
Dostałem w biurze mocnej biegunki, takiej wiecie z gruzem niczym śrut i niestety świadkami mojego incydentu stali się wszyscy współpracownicy.
Zachowali się bardzo elegancko, zaoferowali podwiezienie do domu, przynieśli Stoperan i miętową herbatę, że niby nic się nie stało.
Następnego dnia udawali, że jest