Mam teraz gorszy okres w życiu. Jednak nie umiem ze spokojem przyjmować przeciwności losu. Myślałem,że umiem. Czekam na lepszy czas. Zadaję sobie pytanie, kiedy to się skończy? Czemu ja? Nie żyję teraźniejszością bo mi się ona nie podoba. Smutek,złość, poczucie winy i żalu. Jestem zmęczony. Jak radzi sobie buddysta? Jak radzi sobie stoik? Może nie trzeba sobie wcale radzić. Zaakceptować,że rzeczy się dzieją.
@Kotdog: mieszkamy w zachodnim świecie, więc nawet gdyby ci się wiodło o wiele gorzej - na przykład była żona zabiera twoje mieszkanie, wyrzucają cię z pracy, a z resztek pieniędzy okrada cię złodziej - czyli jednym słowem nie masz nic oprócz ubrania na sobie - to i tak mógłbyś spokojnie sobie żyć ;)
idziesz do jakiegoś ośrodka pomocy, dostajesz miejsce do spania, jedzenie, uprane ubranie jesteś chory, czy boli cię ząb -
@Dan188: tak, masz rację, coś się wydarza, a to,że ja się tym będę zadręczał to za ten smutek nie kupię sobie pomyślnego rozwiązania. Ale gdzieś w głębi jest takie jakby przekonanie,że jak człowiek cierpi to będzie wynagrodzone to cierpienie. To błędne podejście.
@KrolWlosowzNosa muszę tego spróbować. Osadzić się jakoś w chwili obecnej, a nie chodzić od przeszłości do przyszłości w myślach.
Trump to już stary jest, a jakby tak zawału dostał, to pomyślcie, ale by było teorii spiskowych, że otruty, albo coś. Albo żeby na raz z Bidenem kopnęli w kalendarz, no to by była historia.