Dzisiaj chciałam się podzielić wrażeniami z "sąsiedzkiej" imprezy, jaką ostatnio odwiedziłam: Biglu na Młynarskiej. To już drugie wydarzenie z tego cyklu, jeśli można tak to określić, poprzednia edycja miała miejsce na Żytniej. Rok temu nie dotarłam, czego bardzo żałowałam, słysząc opowieści o integrujących się lokalsach. Po dotarciu na imprezę poczułam lekkie rozczarowanie - gośćmi byli głównie hipsterzy bawiący się na kilkudziesięciu metrach zamkniętej ulicy, a autochtoni okupowali przede wszystkim tyły sklepu i
@punkgrrl: Na Bałutach była atmosfera "ale fajnie, wszyscy jesteśmy z Bałut, unikalna wielka rodzina". Obstawiam, że na innych ośkach (w tym na SP na Młynarskiej) będzie ciężej o taki klimat. ;)
@Songox25: Jak czytam takie historie, to dochodzę do wniosku, że miałem jakieś wyjątkowe, magiczne szczęście do różowych. Normą było płacenie za siebie, naprzemienne zapraszanie się do knajp albo "zorganizowałeś miły wieczór, ja zorganizuję taki za 3 dni". I to mimo tego że jako człowiek starej daty mam w zwyczaju proponować uiszczenie rachunku przeze mnie. Współczuję.
Lubie jak wchodzę do pracbazowego kibla na poranne posiedzenie - dwie kabiny zajęte - i tak siedzą po cichutku lokatorzy tych kabin - wyczekują kto pierwszy wyjdzie
źródło: comment_LXaeqXbdu4m0rH8LAGo04WobdIkElvls.jpg
Pobierz