Skończyłem parę dni temu kolejny swój album (poprzedni, Letters to Astrid, wrzucałem tutaj parę lat temu). Stylistyka to szerokopojęta psychodeliczna retro indie elektronika, głównie rozpięta między melodyjnym #synthpop / #chillwave / #synthwave robionym na emulatorach analogowych synthów, psychodelicznym popem lat 60 (#neopsychedelia) i kolażem sampli trochę w stylu The Avalanches czy polskiego zespołu Ptaki. Tym razem jest
@yourgrandma: Ze Spotify byłby ten problem, że w tym jest cała masa niewyczyszczonych sampli, ale być może kiedyś uznam że wrzucę to i tak i może to jakoś przejdzie xd Na Spotify wrzucałem kiedyś inny swój album, ale to taki około ambient z 2019 robiony wyłącznie na synthach, stylistyka którą robiłem zanim się przerzuciłem bardziej w stronę synthpopu i psychodelii https://open.spotify.com/album/7ttdoR7exhcNj1Yobh0p54
Jest jeden zespół, który w moich oczach mocno wyróżnia się na tle reszty neo-proga, gatunku w moim odczuciu niestety zbyt często będącym niezdarnym epigoństwem. Są to weterani klubu Marquee, którzy dzielili jedną scenę z Marillionem z czasów Fisha i w pewnym sensie współtworzyli na początku lat 80 "pierwszą falę" tego stylu, pieczołowicie próbując wskrzesić stylistykę pogrzebaną pod koniec lat 70 przez nadejście punk rocka i nowej fali.
Chłodny futurystyczny synthpop z Hiszpanii, który pomimo kraju pochodzenia brzmi jak zrobiony przez brytyjskich noworomantyków wychodzących właśnie z klubu Blitz
Chyba w końcu po latach zaczynam rozumieć fenomen Kanyego Westa i #yeezymafia, gościa który śmiem twierdzić jest dla popowego i rapowego mainstreamu tym czym kiedyś dla popowego i rockowego mainstreamu byli chociażby Beatlesi. Zwłaszcza MBDTF robi na mnie wrażenie współczesnego hip hopowego odpowiednika tych wszystkich Ciemnych Stron Księżyca i Sgt Pepperów, czyli zrobionych z rozmachem i skrupulatnie dopracowanych art rockowych albumów, które określiłbym słowami
@Foresight: co do numeru Welcome To Heartbreak to ja osobiście nie mogę znieść tej wersji z albumu, to pianinko mnie drażni od momentu gdy przed premierą wyciekła wersja z syntezatorami:
Skończyłem właśnie album oparty o niedawno wrzucane tu utwory. Estetyka całości to taki psychodeliczny elektroniczny pop na analogowych synthach i pociętych samplach z lat 60, czyli okolice #neopsychedelia / #chillwave / #synthpop.
@Foresight generalnie aby zachęcić więcej osób do odsłuchu - zostawię komentarz pod wpisem. Żeby nie słodzić za bardzo, bo od zawsze mi się podobały twoje nagrywki w różnych odsłonach - nareszcie jakiś dłuższy format. Który przede wszystkim służy spójności, płynności i osadzeniu twojej twórczości w ramach bardziej doprecyzowanej 'myśli przewodniej', a zgrabniej i górnolotniej ujmując - w koncepcie.
Sama technika i podejście jak słusznie sam zauważasz - iście w duchu wczesnych chillwave'owcow,
Zrobiłem sobie coś pomiędzy chillwavem a wielowarstwowym kolażem sampli jak u The Avalanches z estetyką nawiązującą do psychodelicznego popu lat 60 https://soundcloud.com/airflame-905356288/furthur
@Foresight: O, takie klimaty bardzo cenię. Piękna produkcja :3
"Tego lata róże są błękitne; lasy są ze szkła. Ziemia udrapowana w swoją zieleń robi na mnie równie małe wrażenie jak upiór. Żyć albo nie żyć to rozwiązania urojone. Istnienie jest gdzie indziej."
Skończyłem parę dni temu kolejny swój album (poprzedni, Letters to Astrid, wrzucałem tutaj parę lat temu). Stylistyka to szerokopojęta psychodeliczna retro indie elektronika, głównie rozpięta między melodyjnym #synthpop / #chillwave / #synthwave robionym na emulatorach analogowych synthów, psychodelicznym popem lat 60 (#neopsychedelia) i kolażem sampli trochę w stylu The Avalanches czy polskiego zespołu Ptaki. Tym razem jest
https://open.spotify.com/album/7ttdoR7exhcNj1Yobh0p54