Poznałem kiedyś dziewczynę. Filigranowa kobietka, 22 lata, 152 cm wzrostu, co też nie jest bez znaczenia w tej historii. Potknąłem się o nią na Poczcie, aż przeleciała przez całą posadzkę pod stojak z pocztówkami. Podnosiła coś z ziemi na czworaka i na początku przeraziłem się, że kopnąłem jakieś samotne niemowle. Żartowaliśmy potem razem, że czerwony kapelusz podnosiła. Przeprosiłem i tak wyszło, że zaczęliśmy się spotykać.
Pierwsza randka to był niewypał, bo umówiliśmy
Pierwsza randka to był niewypał, bo umówiliśmy























Pani: w czym możemy pomóc?
Ja: szukam win z grupy amontillado
P: proszę poczekać (lekka konsternacja)
Pani wyciągnęła swojego tableta.
P: Przykro mi win tej marki u nas nie ma.