Podobnie sie dzieje na zlotach motocyklowych.... niestety.
Kiedyś (20-15 lat temu) zlot to było super przeżycie - spotkanie fanów tej samej filozofii przemieszczania się po drodze.
Jadąc w Polskę wiedziałem że mijając innego motonitę pozdrowimy sie przez podniesienie reki - jesli tylko miałbym awarię i stałbym na poboczy, wiedzialem że PIERWSZY, który mnie bedzie mijal się zatrzyma i zaoferuje pomoc. A teraz.... masakra.
Kurcze, a myślałem, że tylko ja mam problemy z kierowcami z pierwszym "G" na tablicy. Raz jedni grupką zajechali mi drogę i wysiadali z samochodu, bo chyba chcieli się bić, bo wyprzedziłem im swoją hondą :D
@rss: Całkiem zapomniałem o tym zlocie, ja miałem wystawić lodówkę a kumpel telewizor. Całymi wieczorami obklejałem ją listewkami chromowymi i diodami... Nawet przyciemniłem folią szkiełko od lampki. Ehh za rok się uda.
Oglądałem fotorelację i nie przeczuwałem, że było aż tak źle dopóki nie przeczytałem wypowiedzi na forum. Szkoda, że takie buractwo. Żałowałem, że mnie nie było (niestety mam ~3/4 Polski do miejsca zlotu), ale teraz już nie. :)
Komentarze (8)
najlepsze
Kiedyś (20-15 lat temu) zlot to było super przeżycie - spotkanie fanów tej samej filozofii przemieszczania się po drodze.
Jadąc w Polskę wiedziałem że mijając innego motonitę pozdrowimy sie przez podniesienie reki - jesli tylko miałbym awarię i stałbym na poboczy, wiedzialem że PIERWSZY, który mnie bedzie mijal się zatrzyma i zaoferuje pomoc. A teraz.... masakra.
90%