<b>Przekręt księgowego</b><b><br /></b><b>Dzień upływał leniwie. O godzinie dziesiątej wypito kawę, przyjęto kilku interesantów, potem pani Ania opo wiedziała o swoim kolejnym adorato rze, a pan Andrzej, jak zwykle stary kawał. Było też kilka telefonów, ale nie zbyt ważnych. Ot, dzień jak co dzień. Około południa siedząca najbliżej drzwi pani Krystyna raptem poderwała się zza biurka i z okrzykiem: ,,0 Boże, coś się dzieje!" wybiegła z pokoju. Za nią podążyli pan Andrzej i pani Ania. Dobiegli do gabinetu głównego księ gowego, skąd dobiegały jakieś stłu mione odgłosy. Pan Andrzej chwycił klamkę. Drzwi ani drgnęły. - To mi się bardzo nie podoba. Kry siu, wróć do pokoju i wezwij ochronę- powiedziała przerażona Ania. Chwilę później dwóch ochroniarzy wyważyło drzwi. W środku, przywiązany do krzesła, siedział zakneblowany pan Ryszard - główny księgowy przedsię biorstwa. Kiedy jeden z ochroniarzy wy jął mu z ust knebel, księgowy, łapczywie chwytając powietrze, wymamrotał: - Wezwijcie policję. Był napad. Ukradziono pieniądze z sejfu! Dwadzieścia minut później w firmie zjawił się komisarz Nerak z grupą ope racyjno-dochodzeniową. Eksperci za jęli się zabezpieczaniem śladów, a in spektor poprosił panią Krystynę, aby dokładnie opowiedziała o odgłosach, które słyszała i które ją tak bardzo za niepokoiły.<br /><br />- Kończyłam akurat pisać sprawo zdanie dla prezesa, kiedy usłyszałam brzęk tłuczonej szyby, a sekundę póź niej krzyk: "Ratunku!". Poznałam, że to głos naszego głównego księgowego<br />i natychmiast pobiegliśmy do jego ga binetu. Drzwi były jednak zamknięte.<br />Kiedy pani Krystyna skończyła, Nerak obejrzał dokładnie cały pokój. Grube, metalowe drzwi sejfu były otwarte. Na parapecie okna z wybitą szybą inspektor dostrzegł ślad pode szwy buta. Nie było na niej jednak żadnych charakterystycznych szcze gółów, potrzebnych do identyfikacji. Na podłodze obok okna leżało kilka odłamków szkła. Jednak o wiele wię cej było ich na zewnątrz, na dachu przybudówki. Nerak podziękował pani Krystynie i o relację ze zdarzenia po prosił księgowego. Ten zdążył już przyjść do siebie i ze szczegółami opowiedział o napadzie:<br />- Otwierałem akurat sejf, gdy do ga binetu weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Jeden nich przystawił mi do szyi nóż, a drugi zamknął pokój od środka na klucz. W pewnym momen cie udało mi się odskoczyć od tego fa ceta z nożem i krzyknąłem: "Ratun ku!". Dostałem za to od bandziora pię ścią w twarz, a następnie zakneblowa li mnie i przywiązali do krzesła. Po za braniu pieniędzy z sejfu wybili szybę w oknie i uciekli, zeskakując na dach przybudówki. A tyle razy mówiłem prezesowi, aby w pokoju, gdzie są przechowywane pieniądze, założyć kratę w oknie. W sejfie było sto tysięcy złotych. Złodzieje ukradli wszystko.<br /><br />Nerak, słuchając zeznań księgowe go, skrupulatnie obejrzał sznur, którym był on przywiązany do krzesła, oraz knebel. Potem podszedł do drzwi, kil kakrotnie przekręcił klucz w zamku,<br />wrócił do okna, spojrzał na parapet oraz dach przybudówki i oznajmił:<br />- Kłamie pan, panie księgowy. Aż trzy fakty świadczą o tym, iż wymyślił pan tę historyjkę, aby ukraść pienią dze. Jakie to fakty?</b>
Komentarze (2)
najlepsze