Ja po mniej więcej roku zabawy z tym zacnym programem ukończyłem swój pierwszy do niczego nie podobny kawałek...miałem wtedy chyba 16 lat .Bawiłem się tak przez kilka lat, posiadałem już kolekcje wtyczek VSTi oraz sampli, które zajmowały większość miejsca na dysku. Nagrałem kilka numerów, które się spodobały i o wiele więcej tych, których nie puszczałem nikomu (w/g mnie były po prostu za słabe).
@Saragaya: Od 8bit przez nu-jazz po muzykę barokową. Program to tylko narzędzie, a właściwiej - tylko miejsce pracy, bo narzędziami będą instrumenty, które do niego podłączysz.
Te wirtualne (VSTi) mogą na prawdę z dużym powodzeniem imitować prawdziwe - zarówno elektroniczne (np. dzięki wyrafinowanym algorytmom) jak i klasyczne (np. za sprawą ogromnych bibliotek sampli, z których korzystają).
Miałem znajomego, który tworzył muzykę (jego utwory grał np. Markus Schulz w GDJB) i z tego co pisał wszystko da się osiągnąć na każdym z DAWów. Pytanie tylko jakimi kosztami (czas na naukę programu, obciążenie procesora, ilość efektów nałożonych na sampel dla uzyskania odpowiedniej głębi itd.). Ja wolę Abletona ze względu na przejrzysty interfejs, ale ktoś inny może preferować FL Studio. Kwestia przyzwyczajenia.
@variss: bawiłem się większością tego typu programów i również najlepiej pracowało mi się na Abletonie. Ciekawi mnie również nowy DAW tworzony przez byłych twórców Abletona - Bitwig Studio. Jednak na otwartą betę pewnie jeszcze sobie poczekamy.
Polecam Reason'a + Cubase. O wiele potężniejsze narzędzie. Zresztą FL Studio jest jednym z najłatwiejszych w obsłudze sequencerów, nie wiem czy potrzeba do niego tutka, wystarczy posiedzieć przy nim kilka godzin, a wszystko staje się jasne.
FL jest typowym programem dla początkujących, dla laików. Osobiście 'coś' tworze w FL, bo jest najłatwiejszy w obsłudze i po dłuższym posiedzeniu przy utworze można coś ciekawego uzyskać, lecz z FL'em moim zdaniem nie da się na dłużej pracować. Na początku jest łatwo, miło i przyjemnie, ale z czasem to staje się ograniczające.
Komentarze (23)
najlepsze
Później szlag trafił mój dysk, a z nim cały
Komentarz usunięty przez moderatora
Te wirtualne (VSTi) mogą na prawdę z dużym powodzeniem imitować prawdziwe - zarówno elektroniczne (np. dzięki wyrafinowanym algorytmom) jak i klasyczne (np. za sprawą ogromnych bibliotek sampli, z których korzystają).
Te prawdziwe - nic ich nie zastąpi