@natussy: Mój też przychodził na zawołanie. Był tylko jeden warunek, musiałeś wołać dokładnie tak samo jak dźwięk otwieranej lodówki. Na zakrętach się nie wyrabiał.
Dobry patent to pad z wibracjami na podłodze. Jak się rzuciło kota na pada to uciekał z pokoju (raz na przednich łapach) i bał się na podłogę w pokoju wejść. Oczywiście wszystko zależy od egzemplarza kota (jego tchórzliwości).
Komentarze (90)
najlepsze