Moja historia
Może jest nudna ale warto przeczytać :)
To zdarzyło mi się w jakimś okresie życia i nadal trwa...
Byłam w trzeciej klasie gimnazjum, pamiętam to był grudzień 2005. Mama powiedziała mi że jedziemy do szpitala na obserwacje. Jechaliśmy do Katowic. Miałam być tylko kilka dni. Pierwszy dzień był najgorszy. Okazało się że nie wypuszczali nas w oddziału neurologicznego, który był na siódmym piętrze, dla naszego własnego dobra. Pewnego dnia lekarze wzięli mnie na rezonans magnetyczny. Strasznie stukało w tej komorze. Po badaniu okazało się, że nic nie wykryto. Kilka dni późnej miałam EEG (elektroencefalografia) po nieprzespanej nocy. W nocy czytałam książkę żeby nie zasnąć. Tym razem wykryto mi że mam epilepsje. Lekarze przepisali mi leki. Mama zabrała mnie do domu. Parę dni po powrocie do szkoły, była lekcja geografii. Myślałam że zasnę i tak zrobiłam. Pani wspomagająca powiedziała mi że trwa lekcja i mnie obudziła. Ale dalej miałam uczucie senności. Specjalny bus przywoził mnie do domu i chodziłam od razu spać jak byłam w domu. Tata mnie wtedy budził i się pytał czy mam jakieś lekcje to on mi pomoże. Potem zauważyłam, że drżą mi ręce. Bardzo straszne to było. Ręce potrafiły mi się tak drżeć że pewnego razu kakao w kubku wylądowało na suficie. Wtedy neurolog musiała zmienić mi leki. Parę razy mi zmieniała leki. Potem po kilku latach w 2011 roku poszliśmy raz do psychiatry. Stwierdziła że mam schizofrenie. Zawsze miałam jakieś deja vu, nagłe napady gorąca, przesłyszenia że ktoś puka i mnie woła. To jest straszne. A jak mam gdzieś jechać sama daleko to przed dzień wyjazdu wszystko mi się trzęsie w środku. Teraz jakoś funkcjonuje, nabrałam odwagi, pewności siebie
Komentarze (10)
najlepsze
http://www.netkobiety.pl/t37277.html
Chyba najpierw obudziła, a potem powiedziała.
Mimo to sądzę, że drzemie w Tobie iskierka do pisania. Powinnaś ją rozniecić. Odpal sobie bloga i pisz co czujesz. Wykop to nie jest najlepsze do tego miejsce.
Trzymam kciuki, będzie dobrze.