Wpis z mikrobloga

To już rok od kiedy w Krakowie wprowadzono nocna prohibicję, a mieszkańcy zaczeli pić denaturat i szturmowac meliny. Oh wait... nic takiego sie nie stalo. Po prostu o połowę spadla liczba interwencji Policji.

https://krakow.eska.pl/w-krakowie-od-roku-obowiazuje-nocna-prohibicja-czy-jest-mniej-interwencji-zwiazanych-z-alkoholem-statystyki-mowia-wszystko-aa-EBWe-haqg-EkBu.html

#krakow
  • 65
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@zgubiles_sie_jelonku przecież w nocy dalej na Kazimierzu i w rynku chlew. Mam wrażenie że jest gorzej niż 2-3 lata temu, kiedy byłem ostatnio raz w KRK, bo wtedy nie widziałem zgonów na chodniku. No chyba że ostatni weekend był jakiś festiwal i to dlatego.
  • Odpowiedz
@zgubiles_sie_jelonku kiedyś byłem takim totalnym wolnościowcem. Studia ekonomiczne na jednej z lepszych polskich uczelni, poglądy lekko zahaczające o korwina itp. I byłem przeciwny zakazie palenia w pubach. Sam nie paliłem, ale „broniłem wolności innych”. Teraz widzę, że zakaz ma same dobre skutki. Odrobiłem lekcje. I jeżeli nawet mamy przykłady, że nocna prohibicja ma pozytywne skutki to czemu nie wprowadzić jej też w innych miastach? Jestem za.
  • Odpowiedz
@siepan bo z kolei całodobowy zakaz nie ma dobrych skutków, co pokazał case Stanów zjednoczonych. Popełniasz błąd myślowy, jeśli myślisz że jakieś społeczne zjawisko można rozszerzać, a skutek będzie się zmieniał liniowo. Tak nie jest i nigdy nie było.
  • Odpowiedz
@MrMate: Trzy lata temu to był Covid i jakoś do połowy maja ścisły lockdown, więc nic dziwnego, że nie było tylu ludzi n--------h, bo większość miejsc rozrywkowych, restauracji była wtedy zamknięta albo ograniczona działalność. A w lato jak otworzyli to też były limity, wytyczne, kontrole policji, mniej koncertów i zapewne to też zniechęcało dużo ludzi do wielkich wypadów "na miasto" grupami itp.
  • Odpowiedz