Głównej bohaterce się zmarło w trakcie gry w MMORPG i została zassana do baśniowego świata. Ten jakże innowacyjny koncept został zestawiony z równie przełomowymi założeniami fabularnymi takimi jak główna bohaterka jest totalne OP, czy magiczne deus ex machina. Autorzy na każdym kroku z pieczołowitą dokładnością napracowali się by ta historia nawet nie wychyliła małego paluszka u nogi poza granicę bycia w 100% generycznym isekaiem.
Jest to isekai bardziej slice-of-life`owy niż akcyjny, co wcale nie znaczy, że skoro akcji nie ma lub ssie, to dostaniemy ucztę okruszków życia. W sumie najciekawszym elementem całej serii jest fakt, że główna bohaterka jest matką i babcią, a 200-letni glitch sprawia, że ma okazje obcować ze swoimi potomkami z pozycji tej przestrasznej babcio-wiedźmy co rozczłonkowuje ludzi wzrokiem. No fajnie fajnie, ale sympatyczne i przyjemne w oglądaniu relacje z jakiegoś dziwnego powodu szybko skręcają w stronę krindżu. A nic więcej w sumie tu nie ma, fabuła to rozlazłe pomyje, MC nie ma żadnego celu do którego dąży i odbija się od losowych wydarzeń jak kulka w pinballu, postacie nie posiadają krzty osobowości, etc.
Wizualnie seria prezentuje się raczej ze słabszej strony - postacie i tła nie są specjalnie szczegółowe, miejscami od tych drugich aż bije prostotą i przynoszą na myśl raczej wstępne szkice, a nie skończony produkt. Oprawa muzyczna jest z to na tyle bezpłciowa (nie wiem czy AD 2023 jeszcze tak można pisać, jak dostane pismo od OMZRIK to zmienię), że nawet specjalnie nie zwróciłem na nią uwagi.
Tak więc wstępnie nawet przykuło moją uwagę, ale już gdzieś po 4 odcinku zrobiło się nudne jak flaki z olejem. Za dwa dni zapomnę, że to oglądałem.
@kinasato: szanuje za odwage. W tym wieku tak nisko schylac sie zeby wydobyc tak niskiej jakosci bajke. Glowna bohaterka jeszcze uchodzi ale ta cala jej rodzinka walnieta okropnie.
I dlatego między innymi warto inwestować w krajowe firmy, a nie gigantów zza granicy. Nie dość, że płacą dużo wyższe podatki, to jeszcze angażują się w sprawy kraju. Szacunek panie Brzozka #inpost #powodz
https://myanimelist.net/anime/48239/Leadale_no_Daichi_nite
In the Land of Leadale
Głównej bohaterce się zmarło w trakcie gry w MMORPG i została zassana do baśniowego świata. Ten jakże innowacyjny koncept został zestawiony z równie przełomowymi założeniami fabularnymi takimi jak główna bohaterka jest totalne OP, czy magiczne deus ex machina. Autorzy na każdym kroku z pieczołowitą dokładnością napracowali się by ta historia nawet nie wychyliła małego paluszka u nogi poza granicę bycia w 100% generycznym isekaiem.
Jest to isekai bardziej slice-of-life`owy niż akcyjny, co wcale nie znaczy, że skoro akcji nie ma lub ssie, to dostaniemy ucztę okruszków życia. W sumie najciekawszym elementem całej serii jest fakt, że główna bohaterka jest matką i babcią, a 200-letni glitch sprawia, że ma okazje obcować ze swoimi potomkami z pozycji tej przestrasznej babcio-wiedźmy co rozczłonkowuje ludzi wzrokiem. No fajnie fajnie, ale sympatyczne i przyjemne w oglądaniu relacje z jakiegoś dziwnego powodu szybko skręcają w stronę krindżu. A nic więcej w sumie tu nie ma, fabuła to rozlazłe pomyje, MC nie ma żadnego celu do którego dąży i odbija się od losowych wydarzeń jak kulka w pinballu, postacie nie posiadają krzty osobowości, etc.
Wizualnie seria prezentuje się raczej ze słabszej strony - postacie i tła nie są specjalnie szczegółowe, miejscami od tych drugich aż bije prostotą i przynoszą na myśl raczej wstępne szkice, a nie skończony produkt. Oprawa muzyczna jest z to na tyle bezpłciowa (nie wiem czy AD 2023 jeszcze tak można pisać, jak dostane pismo od OMZRIK to zmienię), że nawet specjalnie nie zwróciłem na nią uwagi.
Tak więc wstępnie nawet przykuło moją uwagę, ale już gdzieś po 4 odcinku zrobiło się nudne jak flaki z olejem. Za dwa dni zapomnę, że to oglądałem.