Wpis z mikrobloga

@Hana1: w Korei syfiarskie restauracje i knajpy nie mają raczej szans, no chyba że ich wyłącznymi klientami są takie Gapy, Machlaje oraz reszty śmietanki, czyli ma być tanio, dużo i do tego flaszka na śniadanie w zestawie. Jeśli gdzieś są kambodżańskie klimaty bez ZUSu i sanepidu to zaraz będzie hit na jakimś blogu na naver.com