Wpis z mikrobloga

@ptasznik1000: straszny syntetyk. pamietam jak pierwszy raz go użyłem w drogerii. To połączenie mdłego kokosa z ambroxanem + 30 stopni na zewnątrz. Na domiar złego, dosyć mocno dawał o siebie znać. Okropne przeżycie
  • Odpowiedz
@ptasznik1000: okropny smród, pamietam jak pierwszy raz go użyłem w drogerii. To połączenie mdłego kokosa z ambroxanem + 30 stopni na zewnątrz. Na domiar złego, dosyć mocno dawał o siebie znać. Okropne przeżycie


@mekekeke: ano widzisz, dla mnie to mleko kokosowe jest minimalnie wyczuwalne i zupełnie nie było trwałe
  • Odpowiedz
Nie trafiłem jeszcze na żadnego isseya który by był noszalny, dobrej jakości i niesyntetyczny, generalnie nie mam uprzedzeń do marek, ale ta stanowi wyjątek.
  • Odpowiedz
@ptasznik1000: To jest ciekawe bo w moim przypadku zawsze mocno czuję w tych perfumach właśnie kokos. Ale nie taki wysuszony, a taki mleczno figowy. Niestety pomimo wielkiej miłości do marki Issey uważam, że to jedne z najgorszych perfum z tej stajni.

@chuckmls: A próbowałeś perfumy z linii Nuit d’Issey? Pulse of the night czy Austral expedition to naprawdę świetne perfumy. Obecne flankery L’eau d’Issey to bardzo często gra
  • Odpowiedz