Co wieczór płuczę zatoki przegotowaną wodą. Nie chciało mi się nosić czajnika do łazienki, więc wziąłem kufel na browarka i nalałem do niego przegotowanej wody. Potem w łazience, ze szklanki do plastikowej butelki. Nie uroniłem ani kropli. Rezultat na zdjęciu.
Czuję, że ten moment odmienił moje życie. Patrzę na was z góry, jestem na wyższym levelu. Nie mam już nic do osiągnięcia, mogę umierać.
#sukces #mogeumierac #wygranaprzegrywa
Timcampy - Co wieczór płuczę zatoki przegotowaną wodą. Nie chciało mi się nosić czajn...

źródło: comment_1585860614OeJB8SwzWMBXQ9e5o3o7ZS.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 37
#wygranaprzegrywa no i dzisiaj przycisnalem listę zadań i 90% się udało, można? Można! Jedynie przez chorobę nie mogę na sport żaden wskoczyć bo gile to mi wiadrami lecą, pozatykalo mi uszy ( ͡º ͜ʖ͡º) itp. Trochę pospacerowalem, ale to kropla w morzu potrzeb, szczególnie że 20 kwietnia już blisko...

Parę spraw życiowych się właśnie rozwiązuje, jakieś pozytywne rzeczy pojawiają się na horyzoncie, także
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 33
#wygranaprzegrywa Do poniedziałku jestem w delegacji, trochę pracy + brak jednak możliwości na jakieś wyjście samemu ani dzisiaj ani jutro. Wczoraj pomaszerowałem trochę i spoko,.pogoda taka sobie, ale dałem radę.

Coś mnie choroba chyba bierze, ale mam nadzieję, że uda mi się z tego wyjść bo nie mam czasu na chorowanie a tym bardziej leżenie w domu.

Dzisiaj sobie poczytałem swoje początki i jest mi smutno i zarazem czuje satysfakcję, że
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 32
#wygranaprzegrywa Dzisiaj w delegacji, w sumie w trochę trudnej sytuacji jestem uczuciowo, ale już nie chce się rozpisywać. Najważniejsze, że czas ciągle leci, że zmiany są widoczne i przede wszystkim jest progres pod każdym względem. Na osobiste profity przyjdzie jeszcze czas. Najważniejsze to skupić się na sobie, swoich potrzebach, swoim rozwoju. Po rozstaniu wbrew pozorom można dużo pozytywnego wynieść,. wiadomo że jest dół, bo zrobiło się wiele błędów, ale
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 29, 30
#wygranaprzegrywa
Wczoraj kompletnie nie miałem okazji pobiegać, w pracy byłem do 20, potem spotkanie ze znajomymi, kompletnie dałem ciała z organizacją dnia i trochę byłem na to zły.

Dzisiaj pierwsze bieganie, niestety jestem trochę zawiedziony, udało mi się przebiec bez przerwy tylko 12 minut z hakiem. Szczerze myślałem że dam radę więcej.

W
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@poganka uwierz mi że często szedłem na przekór siebie. Wracałem zmęczony i bez sił. Raz po 10 minutach wróciłem bo nie dałem rady, ale i tak byłem zadowolony ze się przemoglem.

Problemem jest to, że czasami właśnie lenistwo wygrywa.

Aha, jeszcze nigdy nie wróciłem zły z biegania, zawsze humor na plus. Czy przebiegniesz 30 minut czy 10 to i tak samopoczucie będzie na plus. Warto spróbować bo do stracenia masz tylko
  • Odpowiedz
@taki_jeden_typ plan wykonałam połowicznie, pół h na bieżni i drugie pół na rowerku, ale w domu i trochę pompek. Miałam wyjść na spacera z psem dodatkowo ale nie doszłam do furtki a tu ulewa normalnie, w szoku byłam bo słońce świeciło 0.o spacer musiałam skrócić. Ale za to, mój niebieski, jak mu powiedziałam o tym, co mi napisałeś o tym bieganiu, to stwierdził, że możemy zamiast na spacer w weekend to
  • Odpowiedz
Dzień 28
#wygranaprzegrywa
Późno wróciłem do domu, mimo, że mega mi się nie chciało, wskoczyłem na rowerek stacjonarny. Po 15 minutach coś lewa łydka się odezwała, po 20 odpuściłem z uwagi że jutro idę biegać, a wolałem nie przeciążać. Beka bo wczoraj na ławeczce skośnej zrobiłem pełnych poprawnych 5 brzuszków... A dzisiaj mam lekkie zakwasy. Dobrze, że do 10 nie startowałem bo bym pewnie mial problemy z funkcjonowaniem. Dzisiaj duzo ruchu w
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 25, 26, 27
#wygranaprzegrywa znowu trochę wolnego poprzeplatanego z pracą a dla mnie to idealna wymówka, żeby nie trzymać się skrupulatnie planów i pomysłów... Niestety drobne wymówki ciągle mi się zdarzają i myślę, że ma to związek z ustaleniem tylko celu głównego (schudnięcie) i że skoro jakoś to powoli idzie do przodu, to nie jestem konsekwentny w tym co sobie zapisałem i obiecałem. Głupie tłumaczenie niestety ( ͡° ʖ̯ ͡°
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 22, 23
#wygranaprzegrywa no niestety moje ostatnie założenia nie zostały jeszcze wprowadzone. Dopadł mnie kryzys i to dosyć duży związany z poprzednim związkiem i ledwo sobie radzę. Sytuacja o tyle trudna że nikomu że znajomych nie.pasowalo się spotkać, do tego praca i inne obowiązki. O dziwo jakoś daje radę, ale wahania się naprawdę duże.

Wczoraj trochę popiwkowalem, ale nie jadłem żadnych niezdrowych rzeczy. Waga ciągle w dół co mnie
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 21
#wygranaprzegrywa no mijają już 3 tygodnie i jestem w sumie zadowolony ze swoich poczynań, ale mam też pewien niedosyt. Od dzisiaj dorzucam do swojego porządku dnia codziennego czynności które będą służyć mojemu rozwojowi i zarazem zapełnieniu czasu., a mianowicie:
- 15 minut #angielski (fiszki lub apka na tel)
- codzienne czytanie książki (minimum 15 minut), chyba do snu to będę robił
- rower stacjonarny lub ćwiczenia na kręgosłup w domu
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@gruss_di powiem Ci że dla mnie to pisanie tutaj też dużo daje. Jakieś myśli sobie zapisuje i potem do nich wracam, pewnie część z nich się zmieni i trzeba będzie je zweryfikować za jakiś czas ( ͡º ͜ʖ͡º)

A lista jest dobra + zbieram tez kartki z głównymi celami. Jak mam doła to sobie patrzę na realne rzeczy które już się udało zrobić a które wymagały
  • Odpowiedz
Dzień 16, 17, 18 i 19
#wygranaprzegrywa urlop dobiega dzisiaj końca, to był czas intensywny i dobry przede wszystkim dla głowy. Były i są momenty zwątpienia niestety, ale wtedy wracam do wcześniejszych postów i jakoś próbuje się mobilizować.

Tym razem urlopowe przemyślenia:

Największy błąd jaki popełniłem (tak mi się przynajmniej wydaje), to mianowicie: angażowałem się w swojej pracy ponad stan i to wiele lat... Zaangażowałem się z nią emocjonalnie, dawałem więcej i
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 15
#wygranaprzegrywa Kolejny banał - przemyślenie, "fajne chwilę powinniśmy moc dzielić z najbliższymi". No chyba już dosyć mam przebywania sam ze sobą, nie powiem że nie pomogło mi to zrozumieć więcej, mając czas dla siebie i nie mieć "z tyłu głowy" żadnych spraw.

Wczoraj po raz kolejny wróciły te myśli, że za mało robiłem w życiu rzeczy na które mam ochotę, a zbyt wiele wbrew sobie, które mnie irytowały.. i później
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach