Minęły dwa tygodnie od ostatniego 24h maratonu, a już pojawił się kolejny III Maraton 12h „Od Świtu do Zmierzchu” w Miejskiej Górce.
Start skoro świt o 05:55. Pierwsze 100 km – lajcik. Potem bang! Ulewa jak z wiadra, więc kolejne 50 km wyglądałem jak wodnik szuwarek na rowerze 🚴♂️🌧️.
Po dłuższej przerwie z braku czasu postanowiłem się wybrać na krótką przejażdżkę po okolicy. Tego dnia dość mocno wiało, ale tak wycyrklowałem, że wiatr w 80% miałem w plecy (⌐͡■͜ʖ͡■), tylko końcówka trasy była pod wiatr - czyli powrót. Widać już, że nadchodzi nieubłaganie jesień. nawet stopy już mi zmarzły. Czas przyzwyczajać tyłek do wielogodzinnej jazdy W sobotę Miejska Górka - 12h
Tym razem mtb, mam w pobliżu kilka podjazdów. Teren delikatnie przypomina ten spod Karkonoszy. Długie podjazdy i zjazdy. I kamieni się znajdzie jak przez rockgarden. I przykleił się do mnie po drodze. Ale szybko wrócił do właściciela
Trasa bez celu, takie 'nie chce mi się". jazda spokojna, bez rwania przez Wrocław do Urazu. Później powróciła mi werwa na czasami mocniejsze depnięcie w kierunku domu.