W oczekiwaniu na The Day is My Enemy postanowiłem sobie przypomnieć Experience i z każdą chwilą uświadamiam sobie jaka ta płyta jest świetna i nie wiem jak w latach podjary Prodiżami mogłem ją tak szybko olać.
@szaremyszki: meh, może "olać" to zbyt mocne słowo. Po prostu wolałem bardziej rave'owe ostrzejsze klimaty z Jilted Generation i Fat of the Land i głównie tego słuchałem. Jednak ten breakbeatowy (jungle?) klimat to coś niesamowitego, czuję, że odkrywam tę płytę na nowo.
To uczucie kiedy słuchasz po raz pierwszy płyty na którą czekałeś tak długo. Mam zamówionego preordera, ale mimo tego nie mogłem się oprzeć i słucham właśnie "The Day Is My Enemy", który wyciekł już na zatokę. Z tydzień przyjdzie wersja fizyczna, a moja +- 35 płytowa kolekcja #theprodigy wzbogaci się o kolejny krążek. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #muzyka