Tak mnie naszło, żeby odnieść się do #rapsy na #woodstock
Na wstępie, to aż tak mnie to nie zdziwiło, bo przecież widać w jaką stronę idzie ten festiwal. Po drugie nie hejtuje tego, po prostu na koncerty które nie chcę nie pójdę, a po trzecie gdyby na woodstock jeździło się tylko dla koncertów...
Ludzie narzekają i ja też (jednak raczej nie przeszkodzi mi to w przyjeździe jeśli praca pozwoli), nie czepiajcie się
@aWielki: Woodstockowi bliżej do typowego festiwalu, jakich wiele w Europie niźli do Przystanku, który miał swój klimat przez pierwsze 10 lat. Mnie nie dziwi, że coś takiego się pojawiło, bo to była kwestia czasu. Mnóstwo sponsorów, atrakcji, coraz więcej przypadkowych ludzi. Cóż, nic nie może przecież wiecznie trwać. Szkoda, ale takie jest życie.
Na wstępie, to aż tak mnie to nie zdziwiło,


@aWielki: Ja jestem zaskoczony. Owszem prędzej czy później spodziewałem się rapu na woodstocku ale byłem pewien, że przynajmniej na początku wezmą coś z żywymi instrumentami. Na co dzień słucham HH a Dilated Peoples są jedną z moich ulubionych grup. Kiedy przemyślałem to sobie na spokojnie to doszedłem do wniosku, że jeśli taka muzyka ma pojawić się na woodzie to jako pierwszy zespół