@kiszony_ryszard:
Tomek i Elisabeth wybrali bardzo trudną, czysto sportową formę wspinaczki, bez rozbijania po drodze obozów. Nie byli dostatecznie zaaklimatyzowani. Nam, siedzącym tu na dole, nie wolno tego oceniać - mówi Witold Szylderowicz, himalaista z Zielonej Góry z 35-letnim doświadczeniem
Paulina Nodzyńska. Na pewno śledzi pan akcję ratunkową na Nanga Parbat. Co pan sobie myśli?
Witold Szylderowicz*: Pierwsze, co się nasuwa, to oczywiście, że szkoda człowieka. Człowieka, który poświęcił swoje życie
Piękne i smutne podsumowanie ostatniej drogi Tomka(nie moje):

Tymczasem u góry umiera Tomasz. Mimo emocji związanych z akcją ratunkową, gdzieś siedzi mi w głowie informacja, że prawdopodobnie wszedł na Nangę. Wszedł po tylu latach starań i wyrzeczeń. Liczyła się tylko Nanga Parbat. Nanga Parbat zimą. Dla niej poświęcił życie zawodowe, prywatne, palce... i, jak się okazuje, niestety prawdopodobnie życie. Powrócił na Nangę, mimo iż ta została zimą zdobyta (#!$%@?ąc, czy sam Tomasz