@Krol_Julian: Pierwsze podejście zrobiłem na chama, podczepiłem się wielkim zbiornikiem z jeszcze większym silnikiem - wszystko rozpadło się i wybuchło. Wypróbuję Twoją metodę :D
@OrestesGaolin: próbowałem kiedyś na wersji pożyczonej z zatoki - trochę polatałem, dużo się porozbijałem ;P ale bardzo mi się spodobało. Ostatnio kupiłem w promocji na steam i kiedyś sobie pogram więcej :)
@Migfirefox: Są na to małe modziki. Ewentualnie przeczytałem gdzieś fantastyczny sposób, który dodaje nieskończoną pojemność paliwa do tych clampów które trzymają cię na starcie i możesz budować statek z którego potem wypompowujesz paliwo. Czaisz? :)
Kerbonauci uwięzieni na powierzchni Minmusa nie ukrywali radości na wieść, że lądownik misji ratunkowej wylądował pomyślnie w zaplanowanym miejscu, około 19 km od nich. Używając ledwo sprawnego łazika stawili się w umówionym miejscu, gdzie czekał na nich nowy pojazd misji ratunkowej.
Stąd już niedaleko do lądownika ratunkowego. Start, kilkudziesięciogodzinny lot i piękny widok rozgrzanej plazmy na wchodzącą w atmosferę Kerbinu kapsule. Kerbonauci wylądowali szczęśliwi wizją rychłego spotkania się z rodzinami a Kerbalski
Lądownik z modułem załogowym i łazikiem wylądował na drugim księżycu Kerbinu, tym samym dał nadzieję dwóm "uziemionym" Kerbonautom na rychły powrót do domu. Misja niestety nie przebiega bez problemów: złe rozmieszczenie masy Łazika mogło doprowadzić do uszkodzenia go w trakcie rozdzielania od lądownika. Kolejny błąd to przeszacowanie siły grawitacji Minmusa, niewielki docisk znacznie utrudnia kierowanie łazikiem.
Na szczęścia pierwsze etapy misji koniec końców przebiegły szczęśliwie dla misji, już niedługo dalsza relacja z programu