W 1998 Korn nagrał Swój przełomowy album "Follow The Leader" (i jak mówią niektórzy, swój ostatni dobry), na którym nie zabrakło wielu gości - jednym z dość zaskakujących był aktor Cheech Marin, stary przećpany i przepity komik ; ), znany m.in. z Desperado, "Od zmierzchu do świtu" (grał naganiacza do lokalu, który wymieniał rodzaje cip które są w środku : >).

Ukryty kawałek na ostatnim tracku płyty nie jest tak naprawdę autorstwa Korn'a
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@babalaroto: Najsłabszy to jest ten album ze Skrillexem. Albo piosenka "Never Never". >_< SYOTOS ma świetne kawałki a'la oldschool KoRn (Hypocrites, Souvenir, Twisted Transistor, Liar, powyższy Coming Undone) i takie fajne elektroniki/industriale/niewiemjaktonazwać (10 or a 2-Way, Throw Me Away, I've Seen It All, Tearjerker). Niewypałami są Getting Off (filozoficzny tekst!) i ew. For No One.

Ale co prawda to prawda, płyciwo może się nie podobać, bo jest specyficzne. Sam dłuuugi
  • Odpowiedz
@Feels_No_More: Tzn. tak, najsłabszy jest ten ze Skrillexem, ale te ostatnie płyty nie liczą się dla mnie jako przełomowe.

Określonego stylu nie mieli nigdy, każda płyta jest inna, ale zawsze tak trochę kręcili się w jednej okolicy, zwłaszcza jak Head ich przy tym trzymał.
  • Odpowiedz
@albatroz: @Kormas: oni przez te wszystkie lata twórczości przerabiali wiele różnych stylów, Hater wyszedł nawet niezły. Radiowe to jest SYOTOS, w porównaniu do tego, to Hater lajtowy.. I owszem, dostawał mocno w szkole. W sumie to ten kawałek ma w sobie trochę starego Korna, niekoniecznie w brzmieniu, ale kawałek znowu oparty na doświadczeniach. Jest dobrze.
  • Odpowiedz