Dostałem 2 zaproszenia na śluby, w tym samym terminie od 2 przyjaciół. Pierwszego znam od przedszkola czyli jakieś 20 lat widzimy się praktycznie raz na 2 tygodnie wypiliśmy razem hektolitry wódki. Drugiego znam krócej bo około 4 lat, ale rozmawiamy praktycznie codziennie (nawet moja narzeczona jest o niego zazdrosna :d) i jeszcze poprosił mnie czy mógłbym być świadkiem.
No i tak sobie codziennie myślałem co zrobić


















Mircy z Konin i okolice , sprawa wygląda tak i to nie jest żart, od pewnego czasu jestem dyrektorem w państwowej firmie, czuję się mniej więcej tak jak w tym kawale o Jasiu co chciał zostać menelem, ale gdzieś popełnił błąd ;) ,kasa nie jest zła ale to nie to co chcę robić do końca życia, rutynowość