Mireczki i Mirabelki znające się na #piercing - jako ośmioletnia dziewczynka miałam przekłute uszy pistoletem. Rana strasznie długo się goiła, krwawiła, no dramat. Potem nie mogłam nawet nosić kolczyków, bo jedno ucho reagowało tak, jakbym miała alergię - robiło się czerwone, bolało, zbierała się ropa i dziurka ciągle zarastała. (Niezależnie od tego czy nosiłam niklowe, srebrne czy złote kolczyki). Z drugą wszystko było w porządku. Czy to jest uczulenie czy
Moja Ślubna tworzy #bizuteria w technice #sutasz i #shibori. Więc tak sobie pomyślałem, że skoro i tak tu godzinami siedzę to może podzielę się z Wami tą wiedzą i zaproszę Was do odwiedzenia Sklepu, poczytania Bloga albo zalubienia profilu na FB. Biżuteria jest piękna i unikatowa, bo Ślubna wymyśliła, że cokolwiek zrobi będzie to tylko w jednym egzemplarzu.
Ostatecznie i tak zdecyduję sam ale jestem ciekaw opinii ludzi. Co myślicie o przekłuwaniu uszu małym dzieciom - 4 latka i zakładaniu im kolczyków na jakieś naprawdę ważne okazje - święta, urodziny...? Młoda dostała przy chrzcie chyba takie kolczyki - kokardki malutkie i zastanawiam się nad tym, żeby na Święta je miała. U paru znajomych widziałem, nawet ostatnio trzylatkę.
Po prostu - jestem ciekaw społecznego odbioru tego #kolczyki #dziecko