Hej #perfumy Dzisiaj trochę myśli na temat klasyfikacji perfum, mini recenzja unisexa i mikro #rozbiorka
***
Wielu z was kojarzy mnie jako miłośnika dziadów. (Zapraszam do obserwowania tagu #klasykialvaro) Dziadom można wiele zarzucić ale mają najczęściej jedna wspólną cechę - są bardzo męskie, samcze wręcz i nie ma raczej możliwości żeby sięgały po nie kobiety. Podobno są kobiety który noszą Antaeusa. Jestem w stanie to sobie
Dzisiaj dostałem 3 komplementy za vintage Antaeusa z przełomu lat 80 i 90 proszę państwa. To nie zdarza się często. Ostatnio bardzo go często zarzucam, nareszcie jest na niego dobra pogoda.
Od kolegi („byku, dobrze pachniesz co to?”, od koleżanki (po przytulasie „teraz będę pachniała ładnymi perfumami”) i od różowej która nie lubi Antka xD („wyczułam Cię w windzie, ładne perfumy to mówię mój chłop”). Widocznie baza jej pasuje. Od aplikacji minęło
@alvaro1989: kocham dziady, w ogole do mnie nie pasują ale mam w------e wiele dziadów ma duszę, choc oczywiście są też takie z których calkowicie uleciało życie
Powiem wam że kupiłem sobie ten sztyf Antka bez większej nadziei ze to dobry produkt. A tu się okazało że to bardzo intensywnie pachnie i zalatuje przyjemnym antkowym mydełkiem przez ładnych kilka godzin, do tego kompozycja zapachowa jest wierniejsza pierwowzorowi i bliżej szyftowi do oryginalnej formuły jak wodzie toaletowej która została zmasakrowana reformulacjami. Fajnie się komponuje z nowym nabytkiem w postaci Antka z bodajże lat 90 (srebrny korek). Stosuje na noc bloker
Na sprzedaż poleca się Hermesowski klasyczek czyli Rocabar. Jak to pachnie? Jak słodkawa żywica lub drzewo, trochę jak w Arso od Profumum Roma. Elegancki, dyskretny jak to Hermesy z tej linii.
Całkiem oryginalny i nic w mainstreamie tak dzisiaj nie pachnie. Ubytek symboliczny.
200 zl z przesyłką. Najtaniej obecnie 368 zł więc super okazja.
Wy, społeczność tagu #perfumy pomogliście wybrać mi kolejny wintydżowy zakup i zdecydowaliście, że czas na Fahrenheita batch z 2002 roku.
To nie jest moja pierwsza styczność ze starym Fafarafą, bo zanim zakupiłem flachę z 2002, zakupiłem na Ebayu dwie miniatury, z 1988 i 1989, od Dyniela otrzymałem również starą miniaturę z lat 90 bodajże i próbkę z flakonu z 91’, więc już trochę tego skurczybyka
No to zapraszam na kolejny wpis o klasykach. Zapach zapomniany, ledwo już dostępny, pewnie większość z Was go nawet nie kojarzy. Ja mam okazję porównać wersję z lat 80 ze współczesną.
Lacoste nikomu nie trzeba przedstawiać. To twórcy najsłynniejszych koszulek polo i sprzętu tenisowego, obecnie spora marka modowa. Muszę przyznać, że Lacoste to moja ulubiona marka pod względem ciuchów luźnych, sportowych. Jest droga jak na
Postanowiłem powrzucać Wam porównania klasyków wintydż vs wersja obecna. Nie wiem na ile jest to dla Was ciekawe, ale dla mnie jest to jeden z powodów dla których kolekcjonuje klasyki. Można dzięki temu obserwować jak ulotną (no pun intended) sztuką jest perfumiarstwo. Jest to zwłaszcza widoczne gdy porównamy perfumy debiutujące w latach 70 lub 80 z wersjami po rewolucji IFRA (ha tfu) która miała miejsce gdzieś na przełomie wieków. Zakaz używania substancji
No i doszedł gagatek. Wczesne lata 90 bo już barcode jest i krótki skład na pudełku, ale to nawet lepiej bo starszy jest wg opisów identyczny, a w takim razie lepiej mieć świeższą butle, bo dłużej postoi.
Pierwsze wrażenia: No dziad xD w opór, ale dobry dziad, taki jak lubię. Od razu czuć naturalne składniki, głębię. Otwarcie miód, cywet i paczula, ale nie odrzuca, myślę, że nawet osoby które nie lubią klasyków
Komentarz usunięty przez autora