Już po świntach, ale chciałem przypomnieć Wam ten debilny, acz przyjemny (i typowo hamerykański) film. Fabuła bardzo prosta: w sąsiedztwie naszego bohatera pojawia się dziad, który chce, ażeby jego hacjendę widziano z kosmosu, więc postanawia ozdobić dom tysiącami lampek i świecić tym gównem do rana, co oczywiście prowadzi do wielu hehe zabawnych perypetii.
+co by nie mówić, klimat świąt jest i to całkiem sympatyczny, przynajmniej do połowy


















Film familijny, widziałem w tv - pewnie polsat, tvp lub tvn. Rok nadania 2002 - 2006.
Akcja wygląda tak:
Jest sobie taki mały chłopiec i w altance przy jego domu siedzi taki stary smok, który niedługo będzie umierał. Smok umie mówić. Chłopiec potem robi jakieś różne zadania (wydaje mi się, że z jakąś koleżanką, ale nie jestem pewny),
Komentarz usunięty przez autora