@sorek: No takiej słodyczy, to ja się nie spodziewałem ()

Te miałem rudego kotełka. Przybłąkał się, położył na wycieraczce i już został. A jak prychał na domownika koteła, który już tam mieszkał z nami, a raczej my z nim mieszkaliśmy. Koci gospodarz zachowywał spokój i opanowanie, a tamten był wystraszony. Potem już byli nierozłączni funfle - taka kocia przyjaźń.
  • Odpowiedz