Lubie druga fale w polskim hip-hopie, czyli powiedzmy lata 2000-2005. Pierwsza, od Leroya do 2000 jeszcze byla strasznie slaba jesli chodzi o jakosc nagran i liryke, ale byla fajnie prosta, naiwna, mocno zakorzeniona w tamtych dziwnych czasach, kiedy zachod pukal do Polski i kraj w zasadzie jeszcze nie wiedzial jaki chce byc. Druga fala w rapie ma te sama naiwnosc i fajnie uchwycila tamte czasy w Polsce, ale jest juz nawet sluchalna.
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach