22/100

Aleksander Fredro

O pierdzeniu

Od pra­wie­ków w ca­łym świe­cie,
Kogo kol­ka w boku gnie­cie,
Każ­dy so­bie pier­dzi chęt­nie,
Ci­cho, smut­no lub na­mięt­nie.

Sta­ry, mło­dy, mały, duży,
Wszyst­kim dym się z dupy ku­rzy,
Każ­dy chęt­nie por­t­ki pru­je,
Bliź­nim pod nos po­pier­du­je.

Pier­dzą pan­ny, do­bro­dzie­je,
Księ­ża, szlach­ta i zło­dzie­je,
Na­wet pa­pież cho­ciaż mier­nie,
Też ka­dzi­dłem so­bie pierd­nie.

Pier­dzą lu­dzie na sie­dzą­co,
Na sto­ją­co i cho­dzą­co,
Pier­dzą na­wet przy ko­cha­niu,
By dać tak­tu jak
21/100

Tomasz Zan

Wspomnij o mnie

Wspo­mnij o mnie, gdy noc zni­ka,
Gdy z ró­ża­ne­go prze­stwo­rza,
Po­nad góry Usko­ły­ka
Wy­bły­ska po­ran­na zo­rza...
Ser­cem już je­stem przy to­bie,
Choć okiem błą­dzę po nie­bie,
Wdzięcz­ny sen wzna­wia­jąc w so­bie,
W ran­nej zo­rzy wi­tam cie­bie.

Wspo­mnij o mnie, gdy noc zni­ka,
Gdy na zło­ci­ste prze­stwo­rza
Po­nad uj­ściem Usko­ły­ka
Nu­rza się wie­czor­na zo­rza...
Ja ślę w nie­ba tę myśl tkli­wą,
Któ­rą ży­wię bez ustan­ku:
«Bądź nie­win­ną
20/100

Józef Szczepański

"Dziś idę walczyć - Mamo!"

Dziś idę walczyć - Mamo!
Może nie wrócę więcej,
Może mi przyjdzie polec tak samo
Jak, tyle, tyle tysięcy

Poległo polskich żołnierzy
Za Wolność naszą i sprawę,
Ja w Polskę, Mamo, tak strasznie wierzę
I w świętość naszej sprawy

Dziś idę walczyć - Mamo kochana,
Nie płacz, nie trzeba, ciesz się, jak ja,
Serce mam w piersi rozkołatane,
Serce mi dziś tak cudnie gra.
19/100

Maria Konopnicka

Rota

Nie rzu­cim zie­mi, skąd nasz ród,
Nie damy po­grześć mowy!
Pol­ski my na­ród, pol­ski lud,
Kró­lew­ski szczep pia­sto­wy,
Nie damy by nas zniem­czył wróg...

Tak nam do­po­móż Bóg!
Tak nam do­po­móż Bóg!

Do krwi ostat­niej kro­pli z żył
Bro­nić bę­dzie­my Du­cha,
Aż się roz­pad­nie w proch i w pył
Krzy­żac­ka za­wie­ru­cha.
Twier­dzą nam bę­dzie każ­dy próg...

Tak nam do­po­móż Bóg!
Tak nam do­po­móż Bóg!

Nie bę­dzie Nie­miec
@Mikstolar:

Doprawdy jest coś patologicznego w tym, że ludzie śpiewają tę „rotę” bez wstydu, bez poczucia, że czynią coś śmiesznego i paskudnego zarazem. I to kto? Polacy? – Naród drażliwy na temat godności, honoru, Polacy, którzy tak samo, jak Hiszpanie, są niesłychanie czuli i wrażliwi na ceregiele, tytuły, ceremoniały, towarzyskie grzecznostki i obyczaje. Naród o niewątpliwie bardzo daleko posuniętej, bardzo wyrobionej kulturze towarzyskiej. Jak z tym wszystkim można pogodzić, że ten
18/100

Stanisław Wyspiański

Ach krzywdzisz ludzi

Nie na to da­łem ci ta­lent, czło­wie­ku,
byś krzyw­dę czy­nił, lecz byś krzyw­dę zno­sił,
byś uniósł w ser­cu dar i z da­rem leku
szedł mię­dzy lu­dzi i nie chciał wy­mu­szać
ani byś krzy­kiem chciał dru­gich za­głu­szać,
lecz byś twą wia­rę za­cho­wał dla sie­bie
na to, byś prze­mógł siłą - prze­ciw­no­ści
i zła nie czy­nił w obro­ny po­trze­bie,
a bę­dziesz wszyst­ko miał - o coś mnie pro­sił.
17/100

Zbigniew Herbert

Dom

Dom nad po­ra­mi roku
dom dzie­ci zwie­rząt i ja­błek
kwa­drat pu­stej prze­strze­ni
pod nie­obec­ną gwiaz­dą

dom był lu­ne­tą dzie­ciń­stwa
dom był skó­rą wzru­sze­nia
po­licz­kiem sio­stry
ga­łę­zią drze­wa

po­li­czek zdmuch­nął pło­mień
ga­łąź prze­kre­ślił po­cisk
nad syp­kim po­pio­łem gniaz­da
pio­sen­ka bez­dom­nej pie­cho­ty

dom jest sze­ścia­nem dzie­ciń­stwa
dom jest kost­ką wzru­sze­nia

skrzy­dło spa­lo­nej sio­stry

liść umar­łe­go drze­wa

#codziennapoezja #wiersz #kultura #sztuka #gruparatowaniapoziomu
16/100

Jan Twardowski

Śpieszmy się

Śpiesz­my się ko­chać lu­dzi tak szyb­ko od­cho­dzą
zo­sta­ną po nich buty i te­le­fon głu­chy
tyl­ko to co nie­waż­ne jak kro­wa się wle­cze
naj­waż­niej­sze tak pręd­kie że na­gle się sta­je
po­tem ci­sza nor­mal­na więc cał­kiem nie­zno­śna
jak czy­stość uro­dzo­na naj­pro­ściej z roz­pa­czy
kie­dy my­śli­my o kimś zo­sta­jąc bez nie­go.

Nie bądź pew­ny że czas masz bo pew­ność nie­pew­na
za­bie­ra nam wraż­li­wość tak jak każ­de szczę­ście
przy­cho­dzi jed­no­cze­śnie jak
15/100

Krzysztof Kamil Baczyński

Elegia i chłopcu polskim

Od­dzie­li­li cię, sy­necz­ku, od snów, co jak mo­tyl drżą,
ha­fto­wa­li ci, sy­necz­ku, smut­ne oczy rudą krwią,
ma­lo­wa­li kra­jo­bra­zy w żół­te ście­gi po­żóg,
wy­szy­wa­li wi­siel­ca­mi drzew pły­ną­ce mo­rze.

Wy­uczy­li cię, sy­necz­ku, zie­mi twej na pa­mięć,
gdyś jej ścież­ki po­wy­ci­nał że­la­zny­mi łza­mi.
Od­cho­wa­li cię w ciem­no­ści, od­kar­mi­li boch­nem trwóg,
prze­mie­rzy­łeś po omac­ku naj­wsty­dliw­sze z ludz­kich dróg.

I wy­sze­dłeś, ja­sny syn­ku, z czar­ną bro­nią w noc,
i
14/100

Adam Asnyk

Daremne żale

Da­rem­ne żale - próż­ny trud,
Bez­sil­ne zło­rze­cze­nia!
Prze­ży­tych kształ­tów ża­den cud
Nie wró­ci do ist­nie­nia.
Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Zni­ko­mych mar sze­re­gu -
Nie zdo­ła ogień ani miecz
Po­wstrzy­mać my­śli w bie­gu.
Trze­ba z ży­wy­mi na­przód iść,
Po ży­cie się­gać nowe...
A nie w uwię­dłych lau­rów liść
Z upo­rem stro­ić gło­wę.
Wy nie cof­nie­cie ży­cia fal!
Nic skar­gi nie po­mo­gą -
Bez­sil­ne gnie­wy, próż­ny żal!
Trze­ba z ży­wy­mi na­przód iść,

Po ży­cie się­gać nowe...

A nie w uwię­dłych lau­rów liść

Z upo­rem stro­ić gło­wę.


Patrzmy w przyszłość, przeszłości nie zmienimy. I pomyśleć, że wiersz ma 143 lata.
13/100

Adam Mickiewicz

Stepy akermańskie

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.

Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;
Patrzę w niebo, gwiazd szukam przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok? tam jutrzenka wschodzi?
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.

Stójmy! — Jak cicho! — Słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice
12/100

Tadeusz Borowski

Myślę o Tobie...

My­ślę o to­bie. Two­je oczy,
twój głos, twój uśmiech przy­po­mi­nam,
pa­trząc na nie­bo. Zbo­czem nie­ba
zsu­wa się ob­łok, jak­byś lek­ko
pro­fil zwró­ci­ła w lewo. Ówdzie
drze­wo wplą­ta­ne w wiatr prze­chy­la
ko­ro­nę two­im prze­chy­le­niem,
a tam w po­wie­trzu ptak się waży -
i wiem, że tak do twa­rzy wzno­sisz
dłoń w za­my­śle­niu. Roz­pro­szo­na
uro­da rze­czy, błysk prze­lot­ny
pięk­na na zie­mi wiem, że w to­bie
uwiązł i za­stygł
11/100

Jan Brzechwa

Śmierć zwierzęca

We­so­ła jest śmierć ludz­ka, lecz we­sel­sza zwie­rzę­ca,
Czło­wiek śmierć swą od nie­ba - zwierz od zie­mi wy­nę­ca,
Zwierz umie­ra z gwiazd mi­go­tem,
A czło­wiek dniem -
Ty nic nie wiesz o tem,
Ale ja - wiem.

Chodź­my ra­zem do lasu, bez­szum­nie nocą chodź­my,
Nocą w le­sie Bóg na­wet ma po­stać mgły i oćmy.
We mgle dróg się nie po­zna­je,
O trwóż się, trwóż,
Kto zbu­dzi roz­sta­je -
10/100

Czesław Miłosz

Campo di Fiori

W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.

Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.

Wspomniałem Campo di Fiori
9/100

Wisława Szymborska

Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zda­rza
i nie zda­rzy. Z tej przy­czy­ny
zro­dzi­li­śmy się bez wpra­wy
i po­mrze­my bez ru­ty­ny.

Choć­by­śmy ucznia­mi byli
naj­tęp­szy­mi w szko­le świa­ta,
nie bę­dzie­my re­pe­to­wać
żad­nej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie po­wtó­rzy,
nie ma dwóch po­dob­nych nocy,
dwóch tych sa­mych po­ca­łun­ków,
dwóch jed­na­kich spoj­rzeń w oczy.

Wczo­raj, kie­dy two­je imię
ktoś wy­mó­wił przy mnie gło­śno,
tak mi było, jak­by
8/100

Czesław Miłosz

Miłość

Mi­łość to zna­czy po­pa­trzeć na sie­bie,
Tak jak się pa­trzy na obce nam rze­czy,
Bo je­steś tyl­ko jed­ną z rze­czy wie­lu.
A kto tak pa­trzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmar­twień róż­nych swo­je ser­ce le­czy,
Ptak mu i drze­wo mó­wią: przy­ja­cie­lu.

Wte­dy i sie­bie, i rze­czy chce użyć,
Żeby sta­nę­ły w wy­peł­nie­nia łu­nie.
To nic, że cza­sem nie wie, cze­mu słu­żyć:
Nie ten naj­le­piej słu­ży, kto
7/100

Julian Tuwim
Do prostego człowieka

Gdy znów do mu­rów klaj­strem świe­żym
Przy­le­piać za­czną ob­wiesz­cze­nia,
Gdy "do lud­no­ści", "do żoł­nie­rzy"
Na alarm czar­ny druk ude­rzy
I byle drab, i byle szcze­niak
W od­wiecz­ne kłam­stwo ich uwie­rzy,
Że trze­ba iść i z ar­mat wa­lić,
Mor­do­wać, gra­bić, truć i pa­lić;
Gdy za­czną na ty­sięcz­ną mo­dłę
Oj­czy­znę szar­pać de­kli­na­cją
I łu­dzić ko­lo­ro­wym go­dłem,
I ju­dzić "hi­sto­rycz­ną ra­cją",
O pię­dzi, chwa­le i ru­bie­ży,
O oj­cach, dzia­dach
6/100

Zbigniew Herbert

Babcia

moja przenajświętsza babcia
w długiej obcisłej sukni
zapinanej
na niezliczoną ilość
guzików
jak orchidea
jak archipelag
jak gwiazdozbiór

siedzę na jej kolanach
a ona mi opowiada
wszechświat
od piątku
do niedzieli

zasłuchany
wiem wszystko –
– co od niej
nie zdradza mi tylko swego pochodzenia
babcia Maria z Bałabanów
Maria Doświadczona

nic nie mówi
o masakrze
Armenii
masakrze Turków

chce mi zaoszczędzić
kilku lat złudzenia

wie że doczekam
5/100

Czesław Miłosz

Nadzieja

Na­dzie­ja bywa, je­że­li ktoś wie­rzy,
Że zie­mia nie jest snem, lecz ży­wym cia­łem,
I że wzrok, do­tyk ani słuch nie kła­mie.
A wszyst­kie rze­czy, któ­re tu­taj zna­łem,
Są niby ogród, kie­dy sto­isz w bra­mie.

Wejść tam nie moż­na. Ale jest na pew­no.
Gdy­by­śmy le­piej i mą­drzej pa­trzy­li,
Jesz­cze kwiat nowy i gwiaz­dę nie­jed­ną
W ogro­dzie świa­ta by­śmy zo­ba­czy­li.

Nie­któ­rzy mó­wią, że nas oko łu­dzi
I że nic nie
4/100

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Patriota

W zdro­wym cie­le zdro­wa du­sza!
Hoc! Hoc! Hop­sa! tyl­ko śmia­ło!
Jesz­cze Pol­ska nie zgi­nę­ła!
Co się sta­ło, to się sta­ło!
Jak Bóg da, to od­bie­rze­wa!
Hu­laj du­sza bez kon­tu­sza!
Kto nie z nami, to ho­ło­ta!
Huha! Vi­vat »pa­trio­ta«!

Ro­zum, wie­dza, ta­lent, pra­ca
U nas, brat­ku, nie po­pła­ca!
Po­stęp i cy­wi­li­za­cja
W kąt gdzie wcho­dzi do gry na­cja!
I »gu­anem« wnet do­sta­nie
Kto nie z nami, mo­cium pa­nie.
Bo
2/100

Zbigniew Herbert

Samobójca

Był taki teatralny. Stanął przed lustrem w czarnym ubraniu z kwiatem
w butonierce. Włożył do ust narządzie, czekał, aż lufa ociepli się
i uśmiechając się z roztargnieniem do swego odbicia - strzelił.
Spadł jak płaszcz zrzucony z ramion, ale dusza stała jeszcze jaki
czas potrząsając głową coraz lżejszą, coraz lżejszą. A potem
ociągając się weszła w to zakrwawione u szczytu ciało w chwili,
gdy wyrównywała się jego temperatura
1/100

Cyprian Kamil Norwid

Moja piosnka

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów nieba,
Tęskno mi, Panie.

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą,
Tęskno mi, Panie.

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
„Bądź pochwalony!”
Tęskno mi, Panie.

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której, już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie