Pytanie do #rozowepaski. PO #!$%@? CHOWACIE WSZYSTKO PO SZUFLADACH??? Jak tylko zobaczycie, że coś lezy na wierzchu i nie jest kwiatkiem, ramką czy inna ozdobną serwetką to aż sie trzęsiecie, by znaleźć na to miejsce. Codziennie eksploracja domu w poszukiwaniu jakiegoś narzędzia, papieru do drukarki, długopisów, liquidu do e-fajka. Jeszcze, jakbym rozrzucał to po calym domu. Ale nieee. Leży to sobie na biurku, MOIM biurku (które jest ostatnim niezfeminizowanym
Nie czuję się mężczyzną (brak JAKIEGOKOLWIEK kontaktu z płcią przeciwną), nie czuję się Polakiem (nie wychodzę z domu więc nie spotykam innych obywateli tego kraju, nie mam tu znajomych, nie znam innych miast poza moim, nie identyfikuję się), a przede wszystkim już nie czuję się człowiekiem (człowiek musi mieć jakieś pasje, ambicje, energię, cele, marzenia, relacje społeczne, emocje itd). Kompletny brak identyfikacji z czymkolwiek i możliwości zdefiniowania się (może jedynie jako zwierzę
@hauser15: a pracę masz, czy bezrobocie? Praca wymusza choćby minimalną socjalizację, to dobre na początek, później można budować inne więzi społeczne, koreluje też z ambicją, pasją czy celami w życiu. Szanuję za nick nawiązujący do Caspara Hausera, fascynująca historia.
Za umieszczanie syren policyjnych albo ambulansowych w reklamach radiowych powinni karać. Jedziesz sobie do pracy, słyszysz w tle karetkę, chcesz już zjeżdżać, żeby zrobić miejsce do przejazdu aż tu nagle słyszysz:
@Lubiepoziomki: a mnie najbardziej irytuje dźwięk messengera w reklamach, nosz kuźwa, podnoszę głowę, sprawdzam telefon, a to pieprzona reklama (╯°□°)╯︵┻━┻
Razem z mężem planujemy zaprosić naszego przyjaciela Rosjanina na smaczny obiad i dobry polski film. Jedzenie żaden problem dla mnie, ale dręczy mnie wybór filmu. Prosił żeby przedstawić mu jakieś nasze dobre kino, a on odwdzięczy się rosyjską propozycją. Co byście mu pokazali? Przychodzą mi na myśl „Psy” ale może Wy macie jakieś interesujące propozycje?
#anonimowemirkowyznania Generalnie mam do opowiedzenia historię, której nie mogę sobie rozkminić i poukładać w głowie. Do rzeczy, mam 28 lat, byłem w kilku związkach do tej pory. Związki te rozpadły się z różnych przyczyn, ale każdy zakończył się grzecznie i spokojnie. Ostatni skończył się w grudniu 2017 i w sumie nie szukałem nikogo od tego czasu. Jednak nastąpiło coś czego nie mogę pojąć. 2 tygodnie temu poszedłem do pubu w dzień który nigdy do niego nie chodzę(w tygodniu) i spotkałem tam dziewczynę. Ona też tam była totalnie z głupa. Poznaliśmy się, pogadaliśmy sobie i tak rozpoczęło się coś, co jest dla mnie szokiem. Dziewczyna z dużym bagażem życiowym z poprzedniego związku i nie tylko związku (rodzina też), ale bardzo ogarnięta, inteligentna, nastawiona na cel z bardzo przyjemnym charakterem. Od 1 dnia zaczęło potężnie iskrzyć. Umówiłem się na kawe za kilka dni, ale koniecznie chciała przyspieszyć, bo po co czekać, więc poszliśmy wcześniej. Relacja była świetna, od momentu jak ją zobaczyłem, to wiedziałem, że to ta jedyna, nie wiem dlaczego, po prostu to czułem. Przez 10 dni, wychodziliśmy codziennie razem, było nam wspaniale, świat nie istniał( działało to w 2 strony). Zaakceptowałem ten jej bagaż, bo potrafiła przezwyciężyć słabości i to mi imponowało. Zdecydowaliśmy się być razem już po kilku dniach, czułem i wiedziałem że oboje tego bardzo chcemy. Nie leciała na moje pieniądze, bo tak się składa że moje życie zawodowe układa się wspaniale, bo ani razu nie okazałem tego, że dużo zarabiam. Po prostu leciała na mnie, a ja na nią. Mówiła, że wreszcie spotkała faceta który idealnie wpisuje się w to czego szukała. Prawda też była taka, że spotkałem kobietę, która również spełniała moją wizję idealnej kobiety.
Co mogło pójść źle? Otóż 11 dnia dostałem informacje przez neta, że nie jest gotowa na związek, ma niezabliźnione rany z poprzedniego i urwała totalnie kontakt. Patrzyłem jej w oczy za każdym razem i widziałem, że zawsze mówi prawdę i jest szczera, więc ta decyzja było totalnie niezrozumiała dla mnie. Od momentu urwania kontaktu nie mogę się ogarnąć i znaleźć sobie miejsca. Nie wiem czy to co mi powiedziała jest prawdą, nie wiem tez czy nie zrobiłem gdzieś błędu. Powiedziałem jej, że czas w którym dostawała od życia strzały się skończył, bo teraz razem będziemy szli przez nie i damy sobie ze wszystkim radę - w dzień którym postanowiliśmy że będziemy razem. Ogólnie byłem i dalej jestem w szoku, że coś takiego się stało. Nie potrafię sobie tego poukładać w głowie, bo było to coś magicznego, co pomimo kilku związków nie zdarzyło mi się w życiu. Owszem może to było za szybko, ale nie czułem jakiegoś bodźca do zwolnienia. Najgorsze jest to, że zawsze potrafiłem sobie radzić z takimi rzeczami, a tutaj po prostu odebrało mi totalnie moc.
źródło: comment_SzhHfo6qjGOA05CnVOpKqOsSUrXxV1Th.jpg
Pobierz