
t-time
@kontomierz: Z granatami jest taka sprawa, że to nic przyjemnego, nawet żołnierze od tego się wymigują. Ja miałem do czynienia głównie dwoma granatami, obronny F-1 i zaczepny RG-42. Są historie, że rzucający nie odgięli wąsów przy zapalniku, wyjęli zawleczkę i rzucili. A potem trzeba było siedzieć w schronie albo na kucaka w rzutni granatów i czekać parę godzin na saperów :)








