@wspodnicynamtb: Miało być 200, owszem...ale gdzieś tam z tyłu głowy zasadzałem się na trzy stówki. Czas taki jak Wasz. Ale miałem o wiele bardziej płasko.
@nunczaqo: Heh, prawie robi wielką różnicę. W jeżdżeniu po Polsce jednym z największych zaskoczeń ludzi to "górzysta" Warmia i Mazury oraz Pomorze - okolice Trójmiasta szczególnie. :)
Koniec wyprawy rowerowej 2015. Tarnów - Jelenia Góra - Legnica 8 dni. 9 osób. Przejechaliśmy 638 km. W sumie wjechaliśmy na wysokość 4210m. Zajęło nam to 37 godzin i 6 minut.
Dzień siódmy. Krótko, bo 53. Ale za to malowniczo. Dojechaliśmy do celu - Jelenia Góra. Wiatr zabierał jedną trzecią kręcenia. Na wprost, z boku, na zmianę.
@maxPL: Coś się skrobnie, ale to dopiero przy desktopie. :-) Tak, pociągiem. Co roku tak robimy, żeby nie zataczać koła. Nie wiem czemu, ale nie lubię wracać rowerem do miejsca, z którego wyjechałem..:-)
Szósty dzień. Nie trzeba mówić, że Góry Stołowe i Góry Sowie mają swój niepowtarzalny klimat. Jeśli ktoś jeszcze nie był, a ma czas powłóczyć się po tych rejonach, posłuchać ich historii...zachęcamy.
Mało. Dzień piąty. Mało kilometrów. Pogoda wredna. Wiało jak na Morzu Północnym. Zjazdy od Złotego Stoku w stronę Kłodzka to walka z kierownicą i podmuchami. Na szczęście nie było ogromnego ruchu. Złoty Stok czyli kopalnia. Ekipa trochę połaziła pod ziemią. Wyszło na dobre, bo najgorszy deszcz wtedy przeszedł. Dziś nie spotkaliśmy ŻADNEGO rowerzysty na trasie. Czy to znak, że trzeba było sobie dać spokój z jeżdżeniem? Nieee....jutro walim
Dzień 4. W pierwszy był upał, w drugim upał i górki, w trzecim upał, górki i wiatr, a dziś upał górki wiatr i kapcie. Awaryjny dzień. Dwa kapcie. Złamana przerzutka. Korba stuka jak werbel. Taki los. Ładne okolice. Prudnik, Nysa, Paczków, Ząbkowice. Skróty "dla rowerów" dały nam w kość, więc wyjechaliśmy na główną. Mmmm....ten zjazd do Nysy od Prudnika...super. Dziękujemy wszystkim mobilkom, zwłaszcza dużym, za cierpliwość. Dziewczyny się
Dzień trzeci wyprawy. Dziś mało km, ale zaczęły się górki solidne. W sumie nie jakoś specjalnie ostre, oprócz jednej, ale długie. Byłoby ok, ale Różowa część ekipy...jakby to ująć...opadła z sił. Wczorajszy upał zrobił jednak swoje. Na dodatek ktoś włączył wentylator i solidnie wiało, chwilami naprawdę fest. Na szczęście obyło się bez deszczu. Zobaczymy jutro.
Ładne okolice. Spokojne. Całe morza zbóż. Po drodze Rydułtowy - fajny ten
Drugi dzień naszej wyprawy. Kraków-Świerklany. Dziś słońce dopaliło naprawdę mocno. Sporo drobnych górek. Tempo rwane...więc średnia 18,7. Ale nikt nie spękał, cała ekipa uśmiechnięta. Różowa część ekipy się rozbujała. Przeszkadzały dziadoskie drogi, zaskoczyła duża ilość rowerzystów.
@stanton7: najprostsza opcja to DW780, a opcja z mniejszym ruchem samochodów to Cholerzyn-Sanka-Chrzanów-Chełmek albo Piekary-Jeziorzany-Czernichów-Kamień/Łączany. Dalej mniej znam okolice i nie doradzę.
Ale ciepło. Lubię taką pogodę, na rowery też. Dziś pierwszy odcinek naszej 9osobowej 9dniowej wyprawy. Na pierwszy rzut Tarnów-Kraków. Ładna trasa. Płaska jak naleśnik. Były też lasy, a Żubrostrada spełniła obietnice bycia fajną traską. Tempo słabe, bo rowery nieszosowe i trochę bagażowe. Różowe też ledwo ledwo chwilami, ale wszyscy do końca dzielni. Najcięższy fragment to przejazd przez nagrzane miasto. A dziś śpimy na Ruczaju. Jutro skok na Rybnik.
No nic. Dojechałem. E.K.S.T.R.A.
Nigdy więcej (czyt. ja chcę jeszcze raz!) ;)
Ale nieprędko pewnie to powtórzę.
https://www.strava.com/activities/347502755
źródło: comment_iPBrJEIhLG1jeWzAngzPTMlT5ffFYW4l.jpg
PobierzMój organizm mówi jednak dzisiaj stanowcze raczej nie. XD