Roboty mają sporo, bo jak to w biurowcu instalacji jest więcej. Oprócz oświetlenia i gniazdek jeszcze alarmowa, monitoring, uziemienia stelaży i pewnie jeszcze coś. "Produkują" sporo odpadu w postaci ścinków wszelakich przewodów, które wrzucają sobie do takiego kartonu w rogu. Trochę się tego zebrało, jednej osobie podnieść to już ciężko więc jakieś 60 kg tego będzie a jeszcze nie skończyli.
No i wczoraj czyli w piątek zasłyszałem jak taki młody z ich ekipy, zapewne niedawno przyjęty, pyta się kolegi z większym stażem co będzie z tymi kablami z kartonu. A ten mu odpowiada: "Spoko Młody, nic się nie bój. Jak skończymy robotę to Józek to zabiera do siebie na działkę i wypala a kasę ze skupu dzielimy po równo."
Nie powiem, trochę się we mnie zagotowało bo w takich 60 kg ścinków to miedzi jest pewnie z 15 kg a reszta to izolacja. Czyli jakiś #!$%@? jak gdyby nigdy nic zamierza spalić 50 kg plastiku.
Generalnie nikogo to nie obeszło, bo nawet w swojej ekipie jak o tym powiedziałem to taki jeden mi odparł, że no a co innego mieliby zrobić jak im z izolacją w złomie nie przyjmą a obierać to by się #!$%@?ć można.



















źródło: comment_EwblKqHk0o3tRwwHc5vZRWiv5MTZolOj.jpg
Pobierz