W gimnazjum na biologii uczono mnie przykładowo, że enzym działający w żołądku podczas procesu trawienia nazywa się pepsyną. Nic więcej na jego temat nie mówiono. Nie przedstawiano jego właściwości, nie mówiono, jak działa na pokarm, ani nie wgłębiano się w jego budowę chemiczną. Po prostu uczono nas hasełka, które może być przydatne tylko do krzyżówek. Czy takie coś można nazwać wiedzą? Imho nauczono nas tylko tego: "W języku polskim enzym biorący udział
@BRTM: Jakby na poziomie gimnazjum uczyli czegoś więcej, to zaraz by się uczniowie unosili, że "po co oni nas tego uczą, jak mi się to nie przyda". Już nawet podczas nauki definicji pepsyny tak mówią XD Jak Cię tak bardzo pepsyna interesuje, to idziesz do liceum na profil biologiczno-chemiczny i masz kilka kartek A4 z nazwami hormonów, ich funkcjami i sposobem działania.
Na akademii medycznej we Wrocławiu skacowani studenci mają zajęcia z anatomii i pierwszy raz mają być świadkami sekcji zwłok. Stoją wokół łóżka z ciałem. Prowadzący zajęcia nagłym ruchem ściąga prześcieradło i oczom wszystkich ukazuje się topielec w drugim tygodniu rozkładu.
Dłonie studenciaków wędrują w kierunku ust, a profesor ze stoickim